Connect with us

Top News

Polska: Dziwna kontrowersja dotycząca kapitału | M.D.R.T.E.

Published

on

Jeśli zapytasz polskie miasto, jaka jest pierwsza stolica kraju, w Polsce szybko się wzrusza. Wśród potencjalnych kandydatów, z wyjątkiem Knisno i Bosnok, są Astro Ledniki, Keys i Kraków. Niedawno inicjatywę przejął burmistrz Knisna, Tomas Budas. 10 marca polityk z dumą zamieścił na Facebooku zdjęcia nowych tablic wjazdowych postawionych przez jego miasto – dodając, że jest to teraz „pierwsza stolica Polski”. Przecież każde dziecko wie, że Gnisno to pierwsza stolica Polski – powiedział w rozmowie z TVP Budas.

Gnisno jest pewny siebie

Słowa „pierwsza stolica Polski” można znaleźć na stronach internetowych miasta, na stronach internetowych miasta oraz w kanałach mediów społecznościowych. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do tego twierdzenia, Budas jest zazdrosny lub ma przesłanki.

Ale to nie jest takie proste, ponieważ inne miasta się domagają. Położone nieco dalej na zachód miasto Bośnia nie chciało szczególnie zaakceptować Knisna, które nazywa się pierwszą stolicą Polski. Ostatnio, w 2016 roku, kiedy obchodzono 1050. rocznicę „chrztu Polski”, kontrowersje znów się zaogniły, a wraz z nią rozpoczęła się chrystianizacja kraju: burmistrz Gnisna upierał się przy tym tytule, a jego przeciwnik z Bośni zaproponował wspólną kampanię reklamową. Marszałek Województwa Wielkopolskiego Wyotoship starał się stwierdzić: Nie da się rozstrzygnąć, które miasto było pierwszą stolicą Polski.

Zwiększona reakcja konkurencji

Pięć lat później kampania tożsamościowa z Gnisnow w Bośni wywołała znaczną wrzawę. Zastępca burmistrza Bośni Juderez Solarski powiedział cicho, że oprócz „pierwszej stolicy Polski” nazwy tego miejsca nie są uznawane za prowokację. Nie mógł jednak powstrzymać się od powiedzenia z uśmiechem: „Miejsce chrztu Polski, pierwsza stolica, pierwsze biskupstwo, miejsce pochówku pierwszych władców nie musiało być z tablic – niektóre rzeczy są dla nas jasne. historycy ”.

READ  Polska: sąsiedzi Toro nie potrzebują już węgla brunatnego

Bośnia uzasadnia swoje roszczenie tym, że na ziemiach polskich powstała tam pierwsza katedra i pochowani zostali pierwsi władcy tego kraju. Mimo to Solarski zwrócił uwagę, że na razie nie można by odpowiedzieć znakami „pierwsza prawdziwa stolica Polski”.

Historycy uważają tę kontrowersję za pozbawioną sensu

Wielu historyków i tak uważa, że ​​kontrowersje wokół pierwszej stolicy Polski są zupełnie bez znaczenia. Termin „stolica” nie jest nawet przydatny, historyk i archeolog Janus Goreki powiedział stacji RMF FM: Tam jest stolica, gdzie jest władca. Ale jest powszechne, że we wczesnym średniowieczu nie mieli stałego miejsca władzy, ale poruszali się jako władcy, którzy wędrowali między różnymi miastami. Duke Misco I przebywał nie tylko w Guinness i Bosno, ale także w Astro Ledniki i Keys. Dlatego wszystkie te miasta zasługują na miano pierwszej stolicy Polski.

„Możemy sobie nawzajem argumentować,” powiedział Goreki. Jeśli chcesz się zaangażować, najbezpieczniej jest nadać tytuł Krakowowi. Dlatego Kraków Zdaniem historyka wiadomo na pewno, że wyrósł na dokumentalną stolicę. Nawet Mikas Bokaki, dyrektor Państwowego Muzeum Otwarcia Polskiego, nie ma pewności co do utworzenia „pierwszej” polskiej stolicy.

Najważniejsze jest skupienie

Ostatecznie postęp Gnisnow to przede wszystkim jedno: reklama. O kontrowersjach donosiły stacje telewizyjne z całej Polski, a miasto liczy teraz na zwiększenie liczby turystów. Obaj koledzy obiecali, że mimo podniecenia będą kontynuować współpracę.

Continue Reading
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Top News

Granica polsko-białoruska: „Czekają, aż ktoś tu umrze”

Published

on


Raport

Stan: 24.09.2021 17:00

Ludzie wciąż tkwią między Polską a Białorusią, gdzie nie ma ruchu. W miarę jak umierają obawy przed głodem i zimnem, państwa po obu stronach granicy zwiększają presję.

Olaf Poke, ARD Studio Warszawa i Bamdat Esmail, WDR

Grupa, która od 50 dni utknęła na granicy białorusko-polskiej, jest coraz bardziej sfrustrowana: strona polska nie wpuściła 32 osób w Afganistanie na stronę białoruską. Przez telefon mężczyzna o imieniu Masood donosi, że on i pozostali są teraz otoczeni drutem kolczastym i nie mogą się już ruszać.

Olaf Bach
ARD Studio Warszawa

W temperaturach rzędu jednocyfrowego są wystawione na zimno przez kilka dni w ciągłym deszczu. Namioty są mokre i nie wszyscy są chorzy. Ponadto Masood mówi drżącym głosem, że nie mają nic do jedzenia. Ostatni raz Czerwony Krzyż dał im coś do jedzenia około ośmiu dni temu.

Białoruscy gracze codziennie oddają część swojego jedzenia, którym muszą dzielić się z 32 osobami. „Nikt mi nie powiedział, jak to się stanie. Myślę, że poczekają, aż ktoś tutaj umrze. Potem to trwa” – obawia się. „Jeśli nic się tu nie wydarzy, ludzie będą głodować i umierać w ciągu najbliższych trzech dni”. W ostatnią niedzielę na granicy znaleziono martwe cztery osoby – przypuszczalnie z powodu hipotermii. W piątek zgłoszono kolejną śmierć.

Pomocnicy idą do lasu

Wiele polskich organizacji pomocowych utworzyło „grupę przygraniczną”, aby przenieść się do dżungli w pobliżu granicy: starają się tam przywieźć żywność i zapewnić ludziom pomoc medyczną – mówi asystentka Maria Słonkiewicz. Ponadto „nagrywamy ich historie i pytamy, czy chcą doświadczyć przemocy”.

Wielu będzie tam siedziało bez ochrony przed deszczem i zimnem – bez namiotów, bez jedzenia, nie wiedząc, co dalej robić. „Border Team” zdołał już pomóc pięćdziesięciu osobom. Najpierw zaprosili do nich straż graniczną i ratowników medycznych.

READ  Polska: Informacje o wjeździe, zasadach koronacji, świętach

Słonkiewicz informuje jednak, że wielu szukających pomocy szybko zabrało się za granicę białoruską. „Nigdy nie sądziłem, że coś takiego stanie się na naszym progu, coś strasznego”.

Uchodźcom z „Grupy Przygranicznej” udało się dotychczas pomóc 50 osobom.

Zdjęcie: Olaf Bach

Został ponownie deportowany na Białoruś

Polskie organizacje pomocy uchodźcom skarżą się, że ludzie po przybyciu do Polski będą ubiegać się o azyl, ale wkrótce zostaną sprowadzeni i zepchnięci na stronę białoruską. Z powodu stanu wyjątkowego obrońcy praw człowieka nie mogli udać się na granicę i obserwować i dokumentować takie tzw. rabaty.

W rozmowach telefonicznych z wieloma osobami z Afganistanu i Iranu uchodźcy opowiadają o swoich doświadczeniach na granicy. Ali, który nie chce być wymieniany, podróżował do Polski już pięć razy – za każdym razem szukając azylu przez polską straż graniczną, ale był deportowany na Białoruś. Według jego własnego raportu jest teraz w Mińsku.

Ustne szybkie instrukcje dotyczące wniosków o azyl

Zgodnie z prawem UE ludzie mają prawo zweryfikować swój wniosek o azyl przed deportacją. Ale tylko Polska zdaje się powierzchownie przeprowadzać ten test: w Białymstoku funkcjonariusz straży granicznej w pobliżu zamkniętego obozu dla uchodźców ogłosił w wywiadzie, że większość wniosków została zweryfikowana ustnie z dnia na dzień – i że większość osób ubiegających się o azyl została przez nich wycofana. Nie chciała w tym kontekście mówić o nielegalnym odpychaniu.

Obiecuje, że osoby z problemami zdrowotnymi, niezależnie od powodów przyjazdu do Polski, na pewno otrzymają pomoc medyczną – a jak mówi, niedawno zauważył, że granicę przekroczyły rodziny, kobiety z dziećmi i chorzy. Podejrzewa, że ​​może to być strategiczna zmiana po stronie białoruskiej, ponieważ Polska nie deportowała tych ludzi.

Polska stawia na strategię prewencyjną

Wraz ze wzrostem liczebności na granicy Polska wielokrotnie oskarża stronę białoruską o celowe sprowadzanie ludzi na granicę. Jest to część „wojny hybrydowej” białoruskiego władcy Aleksandra Łukaszenki: planuje on otworzyć kolejne lotnisko w pobliżu polskiej granicy, aby przywieźć więcej ludzi na granicę.

Tymczasem polscy pogranicznicy kontynuują budowę 80-kilometrowego ogrodzenia, a 500 dodatkowych żołnierzy ma zostać przeniesionych na granicę z Białorusią. Obecnie trwają dyskusje na temat awaryjnego przedłużenia w obszarze przygranicznym, które początkowo zostało narzucone tylko na 30 dni. Obecnie trwają negocjacje dotyczące dalszego postępowania z Unią Europejską. Komisarz UE ds. wewnętrznych Ylva Johannsson ogłosiła, że ​​bada sytuację, aby zapobiec dalszym zgonom.

Continue Reading

Top News

Polska udziela licencji prywatnemu nadawcy wiadomości

Published

on

bNajwiększy prywatny nadawca wiadomości Olens może kontynuować nadawanie w TVN24. Jego licencja została przedłużona przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, zanim wygaśnie w najbliższą niedzielę. Pochodzi z Narodowej Partii Konserwatywnej Rządzącej Biznes Organ zarządzający wcześniej zwlekał z decyzją o półtora roku. Biorąc pod uwagę obawy dotyczące systemu własności stacji, jej spółką macierzystą jest American Discovery Group.

Thomas Kutcher

Korespondent polityczny dla krajów Penelox w Unii Europejskiej, NATO i Brukseli.

W Polsce nadawcy, partie opozycyjne i prasa dostrzegli jednak prawdziwy powód opóźnienia w próbie przejęcia przez rząd PiS kontroli nad polskim rynkiem medialnym. Ta obawa nie zostanie usunięta, ponieważ licencja zostanie przedłużona, ponieważ Rada Organów Nadzoru grozi jej cofnięciem.

Sprawa TVN24 wzbudziła obawy o wolność mediów w Polsce w Stanach Zjednoczonych i wywołała oburzenie między Warszawą a Waszyngtonem. Według polskich mediów stosunki między obydwoma krajami są teraz gorsze niż 30 lat po upadku komunizmu. Podczas trwającego procesu koncesjonowania Rady Radia i Telewizji PiS dążył do wyegzekwowania prawa, które zmusiłoby amerykańskich właścicieli TVN24 do sprzedaży swoich udziałów w stacji.

„Zagrożenie wolności mediów”

Do tej pory regulacja w Polsce zwalniała firmy działające na terenie europejskiej strefy ekonomicznej z 49-procentowego limitu kapitału zagranicznego w nadawców radiowych i telewizyjnych. Tak wygląda sytuacja z TVN24; Stacja jest własnością firmy z siedzibą w Holandii. W połowie sierpnia, zgodnie z nową wersją ustawy o nazwie „Lex TVN” w Polsce, została ona uchwalona przez Sezmal, izbę niższą polskiego parlamentu. JA Podlegają limicie kapitałowemu, jeśli należą do grup zewnętrznych. To spowodowałoby, że obecna struktura właścicielska byłaby nielegalna.

READ  Metoda prawa: UE powinna zredukować pieniądze do Polski i Węgier - opinia
Continue Reading

Top News

Raport: Gwałtowny wzrost nielegalnej imigracji do Niemiec przez Białoruś

Published

on

Według wstępnych szacunków Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w pierwszej połowie września „400 osób wjechało nielegalnie do Brandenburgii”. Dla porównania: przez cały sierpień było ich 400.

Według doniesień Rbb, tylko w ostatni weekend powinno być 125 wynalazków więcej FrankfurtI / lub dałeś. Miasto Odra koncentruje się obecnie na nielegalnej imigracji do Niemiec przez Białoruś i Polskę. Około 75 procent zidentyfikowanych imigrantów stwierdziło, że wcześniej wjechali na Białoruś lub na Litwę i do Polski. Potwierdziła to redakcja badawcza rbb24 Policja Federalna. Duża część uchodźców, którzy w ten sposób przybywają do Brandenburgii Irak Obywatel.

Nielegalna imigracja do Niemiec: uchodźcy prawdopodobnie przybędą przez Białoruś

Policja Federalna „przygląda się relacjom między sytuacją na granicy polsko-niemieckiej w Brandenburgii a sytuacją na granicy polsko-białoruskiej” oraz „podejmuje materialne i techniczne środki ostrożności w celu wdrożenia odpowiednich środków”. Według doniesień, namioty i toalety zostały już ustawione dla uchodźców przybywających na Posterunek Policji Federalnej we Frankfurcie nad Odrą.

ten Polskie Władze oskarżają reżim białoruskiego władcy Aleksandra Łukaszenki o zorganizowane sprowadzanie uchodźców na zewnętrzną granicę UE. Stamtąd wielu próbuje przenieść się do Niemiec. Warszawa oskarża rząd w Mińsku o dążenie do destabilizacji UE i Polski poprzez celowe uprowadzanie ich w odwecie za niedawne sankcje. Kilka dni temu wzrost granicy polsko-białoruskiej spowodował pierwsze zgony wśród uchodźców.