Trae Young nie odezwał się jeszcze od czasu swojego transferu do Washington Wizards i teraz to się skończyło. Były lider Hawks zamieścił wiadomość na swoich portalach społecznościowych
Od czasu przybycia do NBA nie widział żadnego innego stroju poza strojem Falcons, ale następnym razem, gdy Trae Young odwiedzi StateFarm Arena, będzie na miejscu przeciwnika. Lider, który przybył w 2018 r., zdołał poprowadzić swój były zespół do finałów konferencji w 2021 r., nigdy nie udało mu się wrócić tak wysoko. Zapamiętamy także jego cztery wezwania na Mecz Gwiazd i liczne prowokacje wobec kibiców Knicks w Madison Square Garden.
Mimo ogólnie przeciętnych wyników, Ice Trae opuszcza dziś Atlantę, będąc twarzą marki od siedmiu lat, warto było wyrazić się na Twitterze świadomie dobranymi słowami.
…Kolejna szansa🙏🏽💯❄️ pic.twitter.com/jDk09ZI8BZ
— Trae Young (@TheTraeYoung) 9 stycznia 2026 r
„Nigdy nie myślałem, że to napiszę…
Ostatnie kilka lat nie przebiegło tak, jak tego oczekiwałem. Oczekiwania, które sobie stworzyliśmy, dążąc do wyżyn, jakich Atlanta nigdy wcześniej nie osiągnęła.
Moim celem zawsze było zdobycie mistrzostwa w Atlancie. Jednak pomiędzy kontuzjami, niepowodzeniami i sytuacjami, które nie miały sensu, nigdy tak naprawdę nie byliśmy w stanie pokazać naszego pełnego potencjału.
Miasto, w którym dorastałem i które nauczyło mnie tak wiele, na zawsze pozostanie rozdziałem w tej historii…
Jednak ból związany z pozostawaniem w tym samym miejscu w końcu przeważył nad niepewnością zmiany. Zmianom często towarzyszy strach, ale ja postrzegam je jako nową szansę.
Z entuzjazmem rozpoczynam ten nowy rozdział, z podniesioną głową i oczami skierowanymi w przyszłość. Czas zobaczyć, co jest możliwe, gdy wsparcie jest realne, a wizja jasna.
Idziemy do przodu. »
Nawet jeśli okaże wdzięczność, z łatwością doszukamy się goryczy w słowach Trae Younga, który – choć ma świadomość, że nigdy nie powtórzył swojego wyczynu z 2021 r. – tak naprawdę nie był już pożądany w ATL i nie zawsze czuł się na najlepszej pozycji, aby osiągać lepsze wyniki. Jeśli jest oczywiście wdzięczny za te siedem lat, w tych kilku wierszach można wyczytać ulgę wynikającą z możliwości rozpoczęcia od nowa, trudno też nie dostrzec w niektórych fragmentach ukrytej krytyki organizacji Hawks.
Tak czy inaczej, Trae Young nie jest już zawodnikiem Hawks, więc nie ma czasu na żale, wróg publiczny nr 1 w Nowym Jorku już patrzy w przyszłość i drugą część swojej kariery w Waszyngtonie.