Jalen Brunson w trybie „bohaterskiej piłki”, tracąc formułę dla Knicks

Znajdując wspaniałą zbiorową równowagę w play-offach, atak Knicks wyraźnie stracił płynność podczas porażki w trzecim meczu ze Spurs. Jako symbol, Nowy Jork powrócił do „balu bohaterów” z Jalenem Brunsonem. Zły nawyk, którego nie wolno powielać w przyszłych meczach.

Podczas konferencji prasowych prowadzonych przez ostatnie dwa dni w obozie Knicks pojawił się główny temat: ofensywna egzekucja i dzielenie się piłką.

I nie bez powodu Jalen Brunson oddał 25 strzałów (z 5 stratami) w trzecim meczu, podczas gdy żaden z jego kolegów z drużyny nie przekroczył… 13.

Najbardziej godny uwagi był prawdopodobnie brak zaangażowania Karla-Anthony’ego Townsa (11 punktów przy strzelaniu 4/10), choć był on kluczowy podczas dwóch pierwszych zwycięstw w San Antonio. Niektórzy powiedzą, że KAT powinien był być bardziej agresywny i zdecydowanie bardziej się wykazać, wnętrze po prostu odpowiedziało, że się starał.

Mikal Bridges zakończył mecz z 2 małymi punktami przy skuteczności 1/5 celności, po drugim meczu, w którym był fenomenalnie skuteczny (20 punktów i 6 asyst przy skuteczności 8/13). Z wyjątkiem znakomitego OG Anunoby’ego (28 punktów) i Josha Harta (16 punktów) prawie nikt tak naprawdę nie potrafił odnaleźć swojego ofensywnego rytmu po stronie Knicks.

Statystyki zmieniły się całkiem sporo od Game 3:

0 punktów i tylko 6 strzałów oddanych przez Karla-Anthony’ego Townsa w 4. kwarcie finałów NBA.

Dużo (za dużo?) Jalena Brunsona, niewystarczające zaangażowanie KAT i atak, który nie może dobrze spisać się pod koniec meczu. pic.twitter.com/GAtdjfEenn

— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 10 czerwca 2026 r

Pierwszy twórca drużyny Knicks, elitarny zawodnik grający w izolacji, wyjątkowy w znajdowaniu pozycji strzeleckich pomimo swoich niewielkich rozmiarów (1 m88, 86 kg), Jalen Brunson zawsze był głową węża w Nowym Jorku. Zwłaszcza, gdy trenerem był Tom Thibodeau.

Przybycie nowego trenera Mike’a Browna rok temu miało na celu zmniejszenie „uzależnienia od Brunsona” poprzez zwiększenie odpowiedzialności jego kolegów z drużyny i większe zaangażowanie ławki rezerwowych, co umożliwiło mniej przewidywalny i bardziej zrównoważony atak. W trakcie sezonu zdarzały się wzloty i upadki, ale Knicks byli w stanie znaleźć zwycięską formułę w play-offach (zwłaszcza z KATem w roli ofensywnego kotwicy), aby zniszczyć konkurencję…

…aż do trzeciego meczu przeciwko Spurs.

Pewnego wieczoru, gdy określenie „piłka bohatera” często kojarzono z Jalenem Brunsonem, Nowy Jork pozwolił, aby passa 13 zwycięstw z rzędu została przerwana i wznowiono finały NBA, które drużyna Knicks rozpoczęła w najlepszy możliwy sposób.

21 Brunson kozłuje, zero podań przy tym posiadaniu

To też nie był jedyny raz

Knicks muszą wrócić do bardziej zróżnicowanego ataku ofensywnego pic.twitter.com/KMeMTIOAqU

— Hoops Tonight (@hoopstonite) 9 czerwca 2026 r

Nie chodzi tu o to, by obwiniać Jalena Brunsona i dawać mu reputację zawodnika, który gra o jego jabłko. To wspaniały przywódca – „Kapitan Clutch” – który każdego wieczoru stara się zrobić wszystko, co w jego mocy, aby ofensywa Knicks wróciła na właściwe tory. Ale czy nie robi tego trochę za dużo? A jeśli tak, jak możemy znaleźć lepszą równowagę?

Nie możemy po prostu rozmawiać o „bohaterskiej piłce” w przypadku Brunsona, nie wspominając o Mike’u Brownie, którego głównym obowiązkiem jest zapewnienie prawidłowego stosowania obowiązującego systemu ofensywnego (osłony, poruszanie się bez piłki itp.), aby uniknąć zbytniego stagnacji ataku. Być może inni gracze – w szczególności KAT i Bridges – również muszą po prostu wziąć na siebie większą odpowiedzialność za tworzenie ofensywnych… jeśli są do tego zdolni.

Należy jednak pamiętać, że obrona Spurs stanowi wyjątkowe wyzwanie, z Obcym ​​o masie 2 m24, który został wybrany DPOY i psami stróżującymi z tyłu (przede wszystkim Stephon Castle, ale także Dylan Harper) zdolnymi do wywierania bardzo wysokiego pressingu. Rotacje San Antonio były prawidłowe, uderzenie fizyczne było widoczne, a wszystko to pomogło spowolnić ofensywę Knicks, którzy – według – oddali 35 strzałów z 88 w ciągu ostatnich siedmiu sekund 24-godzinnego zegara.

„W ataku nigdy nie byliśmy tak statyczni przez cały sezon, co przyczyniło się do naszych 13 strat. Chcieliśmy po prostu stać i patrzeć, jak zawodnik drybluje non-stop. A kiedy piłka została podana, zawodnik ją otrzymujący nie podejmował szybkich decyzji.

Były momenty, w których słabo zaczęliśmy, ale to się zdarza, szczególnie przeciwko fizycznej obronie (jak Spurs). Czasami trzeba zrobić różnicę jeden na jednego. Musimy jednak wykazać się inteligencją, chronić piłkę, zachować dobry dystans, przenosić piłkę i wykazywać się ruchem. » – Mike Brown, po porażce w trzecim meczu

Prawda jest taka, że ​​Knicks nigdy nie są bardziej niebezpieczni niż wtedy, gdy piłka się obraca, gdy wszyscy czują się zaangażowani, gdy wszyscy wiedzą, co i kiedy mają robić (z piłką czy bez).

W drugiej grze widzieliśmy wyjątkową ofensywną sekwencję w trybie „Spurs 2014” (ironia), która symbolizowała zbiorową grę Nowego Jorku. Jednak w trzecim meczu Knicks stracili dynamikę i popadli w złe nawyki.

Jak piękna jest koszykówka, kiedy się tak gra 😍😍 pic.twitter.com/KUVICWkTnm

— Nico TrashTalk 🏀 (@nicolasmeichel) 6 czerwca 2026 r.

Czy całe szaleństwo wokół trzeciego meczu (naznaczone obecnością Donalda Trumpa) przeszkodziło Knicks w realizacji ich planu gry? Czy silny nacisk obronny wywierany przez Spurs (czasami terenowy) zaskoczył Nowy Jork? Czy Jalen Brunson, jak wiele razy w przeszłości, chciał wziąć całe Gotham na swoje barki?

Pewnie jest tego wszystkiego trochę.

W każdym razie atak Knicks będzie musiał być mniej skupiony na Brunsonie (81 strzałów dla JB w serii, tylko 37 w drugiej), a ten ostatni będzie musiał być bardziej zainspirowany meczem nr 4 dzisiejszego wieczoru. Być może jest to aspekt, w którym rozegrane zostaną finały NBA…

Jalen Brunson na swoim poziomie podczas finałów NBA 2026:

„Powiedzmy, że jest przeciętnie. Grałem już lepiej, ale grałem też gorzej. »https://t.co/gqcRyv9kwL

— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 10 czerwca 2026 r