„HUK!” »: legendarny głos Mike’a Breena wreszcie rozbrzmiewa w czerwcu w Nowym Jorku!

Finał Spurs – Knicks spełnia już wszystkie wymagania dotyczące finałów marzeń: publiczność XXL, MSG w fuzji, Victor Wembanyama w roli głównej atrakcji… i Nowy Jork na nowo odkrywający, co oznacza „bycie w finałach”. Ale pośród hałasu jest jeden głos, który nie drży, gdy Ogród eksploduje: głos legendarnego Mike’a Breena.

NBA można podsumować jedną sylabą: „BANG!” Krótki, suchy, chirurgiczny, czasem brutalny. Ale słodki dźwięk, który towarzyszył wszystkim Twoim najwspanialszym chwilom jako fanowi NBA. Za tym słowem, które stało się ikoniczne, kryje się człowiek: Mike Breen. Urodzony w Nowym Jorku, zawsze kształtowany przez kulturę Garden, przez dziesięciolecia stał się punktem odniesienia w komentarzach NBA, aż do tego stopnia, że ​​ucieleśnia finały w ESPN od 2006 roku.

Mike Breen to facet, który dorastał w Yonkers, z drużyną Knicks z lat 70. w salonie, drużyną Mets w tle i czarno-białym telewizorem, który służył jako pierwsza szkoła koszykówki. Miejscowy dzieciak, który stał się głosem finałów NBA, ale nigdy nie odwiedził Ogrodu w czerwcu. Za wcześnie w 1999 r., za długo potem na pustyni w Nowym Jorku. A dzisiaj… w końcu komentuje Knicks w finale.

Głos stworzony na legendarne chwile

Na pewno znasz Mike’a Breena, ponieważ najwyraźniej pamiętasz te dwa momenty, które stały się legendarne:

„Curry, w centrum miasta… BANG!”

Golden Street kontra OKC (2016) pic.twitter.com/MXJpwbLtBt

— Ucisz krytyków 🤫 (@STheCritics) 18 listopada 2022 r.

Zobacz ten post na Instagramie

Post udostępniony przez NBA History (@nbahistory)

Krótko mówiąc, działanie samo w sobie może stać się historyczne. Ale jeśli pan Mike Breen jest komentatorem, to mówimy o legendzie.

Co by było, gdybyśmy mieli prawo do momentu „BANG” finałów 2026?

Teraz Breen może (wreszcie) wibrować do dźwięku MSG. I jest coś niemal zbyt doskonałego w tej historii: facet dorastał wraz z drużyną Knicks z Frazier–Reed, widział, jak Knicks przegrywali, wracali, znikali, przetrwali, opowiedział historię całej ligi, podczas gdy Nowy Jork czekał… a teraz, w tej serii, w której Knicks marzą o tytule, jest tutaj, aby ożywić ten moment historii.

A TEN moment, na który wszyscy czekają, być może nadejdzie dziś wieczorem, w czwartej grze: „BANG!” rozbrzmiewając w Garden podczas finałów NBA. Strzał Brunsona w brzęczyk, strzał w logo Wemby… to nie ma znaczenia, jedno jest pewne: mikrofon gotowy! Przygotuj się, oddychaj i ciesz się przedstawieniem. Bo jeśli tak się stanie, to można powiedzieć: „Doświadczyłem tego na żywo”.