Od redakcji: Brooklyn Nets są fatalni w koszykówce

Po kolejnym rozczarowaniu i pozbawionym smaku wczorajszym meczu z Wilkami, Nets mają obecnie na koncie 7 porażek przy 0 zwycięstwach od początku sezonu zasadniczego. Było kilka zaciętych meczów (Rockets, Spurs), ale przede wszystkim były jednoznaczne sygnały: ta drużyna – jeśli nie zdarzy się cud – będzie przeszukiwać toalety aż do kwietnia. I pamiętajcie, ten artykuł jest podpisany przez fana z Brooklynu.

Piątka Nets prawdopodobnie przeraziłaby trupa. Tak, bardzo Halloweenowy nastrój, choć już minął, ale jednocześnie, jak tu nie narysować porównania. OK, Michael Porter Jr. jest kontuzjowany, ale chudy: Noah Clowney – Nic Claxton – Cam Thomas – Tyrese Martin – Terance Mann. Moglibyśmy w tym miejscu zakończyć ten artykuł, powiedzieć, że ta piątka wygląda tak, jak drużyna niezakwalifikowana do play-offów wysłałaby w ostatnich tygodniach sezonu zasadniczego, ale nie, cóż. Jest wtorek, 4 listopada, ta piątka to najlepsze, co Brooklyn ma do zaoferowania.

Tak, Fred. Tylko, że Nets nie mają nic wspólnego z pierdzeniem, przyjacielu. Jordi Fernandez, którego nie nazwiemy głównym rzeźnikiem, bo to on dał mu te wszystkie perspektywy, mówiąc mu „”, wciąż ledwo gra tych, w których Brooklyn widział przyszłość.

Nie, bo z całym szacunkiem: Nolan Traoré nie gra, ale pozostaje na ławce rezerwowych, nie wiedząc dlaczego (Liga G istnieje na wszelki wypadek), Ben Saraf gra, ale wybaczcie mi to określenie, jest bzdurą, a Egor Demin może mieć czas na grę, to młody człowiek, z którym będziemy musieli nie spieszyć się. Danny Wolf ma kilka minut tu i tam, ale musi także udać się do ligi G, aby sprawdzić, czy pogoda będzie lepsza. Drake Powell pauzuje z powodu kontuzji.

Pięciu debiutantów, pięć projektów deweloperskich, które zasługują na własny program. I która – niestety – bez wątpienia zostanie częściowo poświęcona na ołtarzu organizacji, która nie zapewniła wszystkim środków do rozwoju w dobrych warunkach.

Epilog zapowiedział tym bardziej niefortunnie, że prawdopodobnie nie będziemy mieli czasu dać im niczego innego niż ten wilgotny charłak zwany sezonem 2025-26. Dzieje się tak, ponieważ następna wersja Draft zapowiada się wyjątkowo i bez problemu uniknie tej wersji, jeśli Nets będą mieli wybór premium i wybiorą grę z tyłu.

OK, więc spójrzmy na liczby. W ten sam sposób, w jaki twój imiennik z Le Grenier bada najciemniejsze odniesienia w dziedzinie gier wideo, ja zagłębiłem się w statystyki. 29. różnica w lidze (średnio -15,1 punktu), daleko od absurdalnych Pelicans, ale wciąż lata świetlne od drużyny koszykówki, która choć trochę się szanuje (Wizards: -13,9; Pacers: -8,6).

OK, może w jakiejś sprawie skłamałem. Nie zagłębiałem się w to specjalnie, zatrzymałem się przy dyferencjale bo i tak wszędzie jest brzydko. Mogliśmy bardziej szczegółowo przyjrzeć się obronie i atakowi, ale jaki to ma sens, byłoby to włożenie wysiłku, bez którego ten zespół najwyraźniej sobie radzi. Zespół ten nie wygrał meczu w sezonie zasadniczym NBA od 10 kwietnia, a jedynie jeden sukces w Lidze Letniej (wow) zmienił nieco codzienny rozkład jazdy.

Już Fred wiesz, że możesz cieszyć się meczem NBA w Nowym Jorku po obniżonej cenie, co ma sens, gdy się nad tym zastanowić, ponieważ przychodzimy zobaczyć tylko jedną drużynę koszykówki w Barclays Center. Metro nie jest daleko od Manhattanu, dojazd metrem z Midtown zajmuje około dwudziestu minut. Sala jest nowoczesna, a na jumbotronie mieliśmy nawet logo TrashTalk. Klasa, ech.

Oczywiście, że nie! Nets są już na dobrej pozycji, aby mieć preferencyjne procentowe szanse w majowej loterii NBA. Pięć głównych drużyn, z których żaden członek – z wyjątkiem Nica Claxtona i Michaela Portera Jr (kontuzjowanego) – nie wystartowałoby gdzie indziej w lidze. Trener, który najwyraźniej nie wie, jak zarządzać swoimi debiutantami i de facto broni się przed tym, jak któryś z nich zagra w meczu, który zapewniłby drużynie zwycięstwo. Dlatego też wydarzenie Nets – Pelicans 6 grudnia może być wielkim dniem dla badań w gastroenterologii.

No cóż, to prawda. Oczywiście na papierze. Być może Nets marzą nawet o zdobyciu najważniejszego złotego odchodu sezonu, ale bez powodzenia. Jednak w rzeczywistości tak się nie stanie. Zamierza wygrać tu i tam, niewiele, ale chcę tylko powiedzieć, że nadal gramy o coś.

Bądź jednak ostrożny w przypadku Sixers z wynikiem 9-73 w 1973 r. Nie mówimy, że Nets się na to zdecydują, ale że całkowity bilans powinien być tylko nieco wyższy. Wynik Sixers 10-72 (znowu…) w 2016 roku wydaje się całkowicie porównywalny w obecnych warunkach gry. Zapowiada się „” ekscytująco!