W lidze, w której rywalizacja rzadko wynika z przypadku, drużyna Bucks – Pacers bez ostrzeżenia stała się jedną z najbardziej wybuchowych drużyn. Pierwotnie odmówiono prostego punktu meczowego. Od tego czasu gorące play-offy, ostre spojrzenia i dwóch liderów, którzy nie chcą się poddać. To fizyczne, mentalne, osobiste.
Milwaukee – Indiana, nigdy nie było Lakers – Celtics, Bulls – Pistons czy Warriors – Cavaliers. Nikt nie przewidywał, że stanie się operą mydlaną. A jednak przez dwa lata każda konfrontacja wydawała się spotkaniem rodzinnym, podczas którego nikt nie zapomniał, co wydarzyło się zeszłego lata. Pierwotnie nic legendarnego: tylko piłka meczowa. Grudzień 2023, Turniej Sezonowy. Giannis wysyła 64 punkty, chce pamiątkowej piłki. Pacers mówią nie. Ale nie dyskretne „nie”, trzaskanie „nie”, „nie”, które podnosi temperaturę w dwie sekundy. Dyskusje o szacunku, zamieszanie na korytarzu, spojrzenia, otwieranie akt. Sezon trwa, jednak coś się popsuło. Nic nie widać. Coś o dumie.
Pacers przejęli piłkę po 64-punktowym rekordzie Giannisa w karierze
Giannis próbował odzyskać piłkę
(przez @ChrisBHaynes)
pic.twitter.com/bFQLGmbuvv https://t.co/4rtkDzcNJD
— Hoop Central (@TheHoopCentral) 14 grudnia 2023 r
Kolejny sezon Playoffs 2024. Pierwsza runda. Indiana nie kłóci się, Indiana wyważa drzwi i przechodzi. 4–2. Tyrese Haliburton dystrybuuje, jakby wymyślił nowoczesną koszykówkę. Turner staje się murem w obronie. Milwaukee jest zdenerwowane, użądlone i wygląda jak ci, którzy przegrali coś innego niż serię. To nie tylko porażka. To potwierdzenie, że konfrontacja nie toczy się już na powierzchni. Ktoś uważa, że ma legitymację. Drugi przychodzi, żeby ją zabrać. Bucks wychodzą z metalicznym posmakiem w ustach. Pacers z plakietką „nowe zagrożenie”. A kiedy osiągnie ten poziom, wiesz, że reszta nie będzie pachnieć rumiankiem.
PRZERWA: Indiana Pacers pokonują Milwaukee Bucks 4:2. 🔥 pic.twitter.com/aapU8aqudI
— Hoop Central (@TheHoopCentral) 3 maja 2024 r
A potem były play-offy 2025. Moment, w którym rywalizacja wyszła poza koszykówkę i wkroczyła w sferę zakładanych kadr. Napięty mecz, załamana publiczność, Giannis stawiający na akcję fizyczną, Haliburton odpowiadający grą… a na skraju boiska angażuje się ojciec Tyrese’a. Wymienione słowa, Giannis się zatrzymuje, spojrzenie, które mówi głośniej niż jakiekolwiek bzdury, napięcie, które wzrasta. Żadnych ciosów, żadnych groteskowych scen. Gorzej: coś niedopowiedzianego. Takie rzeczy, które nigdy nie przemijają. Kiedy rywalizacja dociera do rodziny, nie mówimy już o rywalizacji. Mówimy o dumie.
Ojciec Giannisa i Tyrese’a Haliburtona wymieniają słowa.
(przez @MrBuckBuckNBA)
— Hoop Central (@TheHoopCentral) 30 kwietnia 2025 r
A potem tego lata rywalizacja przybrała obrót, jakiego nikt nie śmiał sobie wyobrazić: Myles Turner dołączył do Milwaukee. Tak, były filar rakiety z Indiany, przeciwnik Giannisa z funkcji, facet, który uczynił z kręgu swój osobisty bunkier i ten, który być może najlepiej ucieleśniał defensywną duszę Pacers, pojawił się po stronie Bucks. Indiana uznała to za zdradę rodziny. Kiedy tej nocy wrócił do Gainbridge Fieldhouse, rozległ się deszcz gwizdów. Nie gwizdki rozczarowania, gwizdy złamanych serc. Turner wziął to sobie do serca, a Giannis nie odpuścił: konferencja prasowa, poważne spojrzenie, przemówienie na temat szacunku, poświęconego czasu i lojalności, która nie blaknie wraz ze zmianą koszulki. Zeszłej nocy mecz Bucks – Pacers nie tylko napisał kolejny rozdział… który może przybrać inny obrót, gdy obie drużyny ponownie zmierzą się ze sobą wiosną w nadchodzących latach.
The Bucks – Pacers to w ostatnich latach fabryka bangerów, to coś wyjątkowego 😭
Obie drużyny się nienawidzą i bardzo mocno to czuć za ekranem…
Czy nie mówimy tu o najlepszej rywalizacji w obecnej NBA? 🤔 pic.twitter.com/dvyvdAL6AI
— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 4 listopada 2025 r