Zły adres, duże obowiązki i cień niejakiego Luki Doncicia wiszący nad jego głową: początki kariery Coopera Flagga nie przebiegały gładko. Jednak w trudnej sytuacji debiutant Mavericks już pokazał zimną głowę i mocne ramiona przyszłego wielkiego.
Istnieją chrzty ogniowe, które są łagodniejsze od innych.
Cooper Flagg, wybrany jako pierwszy w drafcie 2025, przybył do Dallas z uśmiechem dziecka i presją weterana All-Star. Seria osierocona przez Lukę Doncića, fanów, którzy chcą znów się uśmiechać, i 18-latka, który w roli ofensywnego rozgrywającego zostaje wrzucony bezpośrednio na boisko.
Były Błękitny Diabeł, zajmujący naturalną pozycję 3-4, był w szczególności wykorzystywany przez Jasona Kidda (trenera) jako rozgrywający, aby zrekompensować nieobecność swojego prawdziwego lidera/strzelca: Kyrie Irvinga, który wciąż przechodzi rehabilitację (zerwane więzadło krzyżowe). Rezultat: cegły, straty piłek, napięte twarze i rzesza fanów, która odkrywa, że nowicjusz, nawet nadczłowiek w Duke, nie zostaje graczem franczyzowym z dnia na dzień.
„Kilka czynników wyjaśnia jego karierę jako rozgrywającego. Pierwszym jest nasze zdrowie… (kontuzje). Drugim jest nauczenie się dobrego panowania nad piłką i umiejętność radzenia sobie z presją w kwietniu (play-offy), kiedy gra się o coś ważniejszego. » – Jason Kidd o Cooper Flagg
Od początku sezonu liczby nieco spadły.
Średnio około 14 punktów, adres, przy którym zbladłby murarz budowlany (37%, w tym 29% za trzy punkty) i strzał z zewnątrz, który najwyraźniej zapomniał o trybie „głębi NBA”. Już w Lidze Letniej ton był ustalony: 15/42 strzałów, 3/14 rzutów za trzy punkty i to uczucie, że dzieciak za bardzo starał się udowodnić, że na to zasłużył.
Ale taka jest logika debiutanta, który teoretycznie jest w stanie zrobić wszystko: strzelać, tworzyć, bronić, uśmiechać się do kamery i uratować franczyzę przed Świętami Bożego Narodzenia. Dallas chciał Luka 2.0, Flagg dowiedział się, że nie da się wymienić gwiazdy w dwa tygodnie.
Bycie 18-latkiem w NBA jest trudne, spójrz na start wszystkich przyszłych graczy All-NBA w porównaniu z Cooperem Flaggiem. pic.twitter.com/3plkljHK7L
— Nick Angstadt (@NickVanExit) 3 listopada 2025 r
I właśnie w tym tkwi problem. Rolę lidera-twórcy otrzymał w wieku 18 lat w zespole, który wciąż szuka swojej tożsamości po trzęsieniu ziemi na transakcji Luka Doncic – Anthony Davis. Problem w tym, że nie mówimy o drużynie grającej na loterii. Dallas chce wygrać i to teraz. Wyobraź sobie tę rzecz: skrzydłowy 2:06 ma organizować grę, uczyć się systemów, kontrolować tempo i jednocześnie zdobywać punkty. Jason Kidd najwyraźniej zdecydował się zaoferować mu przyspieszoną szkołę życia. Niełatwe, ale pouczające: Flagg ma trudności, to prawda, ale uczy się czytać grę, radzić sobie z obroną, oddychać pod presją. I to jest ten rodzaj walki, który kształtuje długie kariery.
Oczywiście porównania do Luki nie pomagają. Podczas gdy Słoweniec jest hitem w Los Angeles (165 punktów zdobytych w czterech meczach, w tym 29 punktów, 11 zbiórek, 10 asyst i 3 przechwyty przeciwko Miami zeszłego wieczoru), Flagg kontynuuje frustrujące wieczory pod teksańskimi neonami. Porównanie jest okrutne: z jednej strony gracz, który zdominował planetę już w wieku 20 lat; z drugiej debiutant, którego po ośmiu meczach ocenia się tak, jakby to był jego piąty sezon. To zapominanie, że Flagg wciąż ma w kieszeni klucze do liceum i odkrywa życie bez kampusu, bez strefy, bez siatki.
Cooper Flagg o osobach zaniepokojonych jego grą w 6 meczach:
„To trudna liga. To okres przejściowy. Nie oddałem zbyt wielu strzałów ani nie byłem tak skuteczny, jak bym chciał, ale nadal będę ufał mojej pracy. Nie sądzę, że powinni się martwić. Nie jestem… pic.twitter.com/aMQicbYt5t
— Mike Curtis (@MikeACurtis2) 2 listopada 2025 r
Ale pomimo cegieł, ironicznych oklasków i panikujących wątków na Twitterze, dzieciak zachowuje zimną krew. Żadnych wywiadów w trybie paniki, żadnej tyrady w stylu „muszę się poprawić”. Po prostu praca, praca i jeszcze raz praca. W defensywie jest już dobry. Mentalnie się nie rusza. A przede wszystkim sztab w niego wierzy. Dallas wie, że jest miejsce, że strzał nadejdzie i że tego rodzaju kryzys jest normą w przypadku nowicjuszy uczących się chodzić po Księżycu bez pianki.
„To trudna liga. To okres przejściowy (między NCAA a NBA). Oczywiście nie oddałem zbyt wielu strzałów ani nie byłem tak skuteczny, jak bym chciał, ale nadal będę ufać swojej pracy. Nie martwię się o nic. Muszę pozostać agresywny i mieć pewność co do swojej pracy. Myślę, że będzie dobrze. » – Cooper Flagg
Konkluzja: Cooper Flagg strzela, jakby zamienił piłkę na blok żużlowy, ale ma talent i temperament, by zamienić frustrację w odskok. Mavericks postawili na odpowiedniego konia, potrzebuje tylko krótkiego rozgrzewki przed galopem.