Są pewne wiadomości, które wcale nie wywołują uśmiechu, a ta jest jedną z nich. Victor Wembanyama musiał wczoraj opuścić Spurs – Sixers (115-102) po uderzeniu w żebra. Duże obawy w Teksasie.
Proszę, nie o to, nie teraz, nie tak blisko celu. Natomiast od początku spotkania stoczył dobrą walkę z Joëlem Embiidem (17 punktów, 5 zbiórek i 3 bloki w 16 minut). Victor Wembanyama musiał wracać do szatni pod sam koniec drugiej kwarty, wyraźnie zawstydzony po żebrach. Nie zobaczymy go już do końca wieczoru…
Victor Wembanyama, który pierwotnie znajdował się na liście kontuzjowanych dzisiejszego wieczoru, wrócił do szatni, zanim którykolwiek z zawodników skorzystał z przerwy w przerwie. Wydawało się, że wszystko z nim w porządku, ale spikerzy zostali zaskoczeni, podobnie jak wszyscy inni. pic.twitter.com/7LoCrXZMLo
— SpursRΞPORTΞR (@SpursReporter) 7 kwietnia 2026 r
Chociaż potem pozostał w grze przez jakiś czas, wydaje się, że kontuzja spowodowała kolizję z Paulem Georgem, gdy Sixer próbował przechwycić podanie przeznaczone do Obcego.
— Polo (@PoloTheHooper) 7 kwietnia 2026 r
Na chwilę obecną brak dalszych informacji. Mitch Johnson, trener Spurs, sam przyznał na konferencji prasowej, że nie ma żadnych wieści. Pozostaje tylko trzymać kciuki, pukać w drewno, modlić się do bogów koszykówki lub robić cokolwiek, co mogłoby odwrócić losy Francuza.
Przypominamy, że przed zagraniem w pierwszych play-offach San Antonio od 2019 r. musi jeszcze rozegrać co najmniej jeden mecz, aby kwalifikować się do nagród na koniec sezonu. Jeśli na tym świecie istnieje sprawiedliwość, Victor Wembanyama nie zasługuje w tej chwili na kontuzję.