Nowy Jork potrzebował prostego meczu, żeby oddychać. Przede wszystkim znalazł worek treningowy. The Knicks przekształcili derby Nowego Jorku w strzelaninę naturalnej wielkości, rozbijając Brooklyn 120-66 do tego stopnia, że odnieśli największe zwycięstwo w historii serii… i zapewnili Nets najgorszy ofensywny koszmar sezonu.
Nigdy nie było żadnej debaty, żadnego napięcia, nawet iluzji, że bieg może zmienić historię. Knicks rozpoczęli mocno, bardzo mocno i spasowali w pierwszej kwarcie: 38-20, a Madison Square Garden w ciągu kilku minut przeszło od napięcia do wyzwolenia. Dwa dni po usłyszeniu gwizdów na mecz z Dallas Nowy Jork potrzebował jasnej odpowiedzi. Ten wygląda jak policzek wydrukowany wielkimi literami.
Więc tak, to „tylko” przeciwieństwo Nets, ale kiedy przechodzisz przez skomplikowany okres, wystarczy najmniejsza iskra, aby odzyskać pewność siebie na resztę podróży. Wydaje się, że jest to dobry punkt wyjścia, który zostanie potwierdzony za dwa dni w meczu przeciwko Sixers.
Wracając do samego meczu, był to zbiorowy pokaz… z dwoma doskonałymi headlinerami na podsumowanie wieczoru. Jalen Brunson (20 punktów) na autopilocie i przede wszystkim Landry Wstydna misji snajperskiej: 18 punktów, 6/6 w trzech punktach. Kiedy Twój gracz zasadzi sześć banderilli i nie spudłuje, wieczór wymyka się już spod kontroli.
Wstyd
pic.twitter.com/VWtkWe18Ic
— Teg🚨 (@IQfor3) 22 stycznia 2026 r
To zwycięstwo jest największym w historii Knicks, przypada na Nets, jako symbol.
Knicks pokonują Nets różnicą 54 punktów, uzyskując końcowy wynik 120-66, co stanowi ich największy margines zwycięstwa w historii drużyny 😲 pic.twitter.com/qcdnuKLJFl
— ClutchPoints (@ClutchPoints) 22 stycznia 2026 r
I Brooklyn rzeczywiście szybko zrozumiał, że to będzie długie. Bardzo długi. Nets zakończyli mecz ze skutecznością 23/79 celnych strzałów (29%) i 11/40 z dystansu (28%), nie będąc w stanie wykonać dwóch zatrzymań i dwóch koszy z rzędu. Czwarta kwarta? Czarna dziura: zdobyto tylko 10 punktów, a Nowy Jork wrócił na właściwe tory z wynikiem 16:0, który pogrzebał wszelkie nadzieje.
Symbolem po stronie Nets jest to, że nawet najlepszy strzelec wieczoru tak naprawdę nie istniał: Michael Porter Jr. zakończył mecz z 12 punktami, ale 4/14 celnymi strzałami. Na tym poziomie nie przegrywasz meczu, lecz wyciągasz lekcję. Ta porażka Nets to także rekord sezonu, ale nie najbardziej chwalebny. Rzeczywiście, Nets właśnie pobili rekord najmniejszej liczby punktów zdobytych w meczu, należący wcześniej do Pacers (78 punktów).