Warriors – Nuggets (4h): Steph Curry vs Nikola Jokic, pojedynek złotników o złotą noc w Chase Center!

Dziś wieczorem o 4:00 rano Denver Nuggets udają się do Kalifornii, aby zmierzyć się z Golden State Warriors. Spodziewany pojedynek tytanów, z Nikolą Jokicem i Stephenem Currym na środku ringu. Warriors, wystartowani z pewnością siebie po początkowym sukcesie, starają się utrzymać swoje miejsce u siebie, podczas gdy Denver stara się położyć podwaliny pod nowy, ambitny rozdział. Scena gotowa: intensywność, rywalizacja, bezpośrednie wyzwanie na Zachodzie… przed ewentualnym spotkaniem w maju?

Ach, to wszystko. Nastawiamy ponownie budzik, wyciągamy kawę i siadamy przed małą perełką października. Dziś o 4 rano w Chase Center odbędzie się szok taki, jak lubimy: Golden State Warriors będą gościć Denver Nuggets, a wydarzenie bardzo przypomina majowy wieczór. Z jednej strony Golden State chce udowodnić, że czas to nie wszystko. Curry, jak zawsze żarzące się, pozostaje bijącym sercem Zatoki. Draymond Green szczeka, Jimmy Butler blokuje i wysyła sztuczki z baru z przekąskami, a wszystko pod przewodnictwem Steve’a Kerra. Chłopaki nie są już młodzi, ale dopóki podpalają parkiet, nikt nie narzeka.

Naprzeciwko Denver przybywa z czymś nowym i poważnym. Michael Porter Jr. spakował walizki do Brooklynu, zamienił go na Cama Johnsona, był czystszy, pełniejszy, bardziej „w rytmie” Davida Adelmana. Wokół Jokicia kierownictwo odbudowało przemyślaną rotację: Bruce Brown, bohater tytułu mistrza z 2023 roku, powraca, Tim Hardaway Jr. pojawia się, by rozjaśnić plamy schodzące z ławki, a Jamal Murray odnalazł kolana i drapieżny uśmiech. Krótko mówiąc, Joker nie przyszedł grać w karty, przyszedł, aby przypomnieć nam, że Denver pozostaje jedną z największych potęg na Zachodzie.

Na parkiecie będziemy zatem mieli do czynienia z dwiema przeciwstawnymi filozofiami: szampańską koszykówką Warriors kontra szwajcarską precyzyjną koszykówką Nikoli Jokicia. Pomiędzy Currym, który wciąż jest w stanie zdobyć 30 punktów w 20 minut, a obrońcą, który podaje jak lider, powinniśmy szybko zapomnieć, że jutro rano pracujemy. Sezon dopiero się zaczął, a tego typu plakaty już niosą ze sobą energię Playoffs. I szczerze mówiąc, mieliśmy gorsze zakończenie wieczoru.