Ponieważ koszykówka to także kwestia pięknych historii

Owoce efemerycznej refleksji podczas gorącego lipcowego wieczoru, wzbudzone po ogłoszeniu powrotu Damiana Lillarda do Portland, słowa, które będą następujące, nie mają na celu ustalenia żadnej prawdy. Aby omówić, ponieważ być może zasadniczo i wbrew temu, co chciałby zdrowy rozsądek, pomarańczowa piłka ocenia ludzi tak samo jak ich historie.

Czy wejdziemy na nasze duże konie z miodem i innymi zbyt pięknymi wyrazami i płaskimi formulami, aby powitać gest Damiana Lillarda, który w czwartek, 17 lipca pod koniec wieczoru, postanowił wrócić do swojego w Portland? Nie, prawdopodobnie nie.

Co wreszcie lubimy, kiedy patrzymy na koszykówkę? Prawdopodobnie lubimy graczy, działania, surrealizm. Spektakl, przewyższenie siebie, alchemia, wola. I z pewnością lubimy również historie. Patrz mężczyźni, kobiety wznoszą się nad zwykłą, sublimtują swoją sztukę do tego stopnia, że stają się żywymi legendami.

Dzisiaj najlepszym sposobem na ulepszenie i uczynienie tych historii jest być może wygrawerowanie ich w marmurze, łączenie ich z nagrodami materialnymi. W każdym razie, dla sportu, wydaje się, że czas podyktował się jako standard sukcesu.

To trudna debata. A jeśli nadal tu jesteś, ma kontynuować tę dyskusję, która nie udaje, że nie przynosi niczego naukowca. To nie tyle dziennikarz, co miłośnik pomarańczowej piłki, który jest tutaj wyrażony.

Damian Lillard po prostu „” ma coś, decydując się na powrót do Blazerów. Coś koszykówki mogło pozostawić trochę na dole swojej torby, na przestrzeni lat, zawsze szybciej metoda konsumpcji treści przez dużą część miłośników tego sportu.

To jest romantyzm. To trochę głupie, prawdopodobnie miodowe – cholera, nie trzymaliśmy zakładu, szkoda.

Damian Lillard z tą decyzją nie jest prekursorem, a nawet rewolucyjnym. Po prostu wspomina, że możemy zrobić wrażenie, uszczęśliwić ludzi … poprzez renderowanie dzięki jego własnej historii.

Ponieważ historia jest dla siebie bardzo rzadko pisana. Przez większość czasu opowieść ma się udostępnić. Damian Lillard nie zgubił się, wychodząc do Milwaukee, niewątpliwie postanowił zaufać scenariuszowi „pisania wielkich historii. Świetna historia niekoniecznie może być pod każdym względem piękną historią, Kevin podczas NBA może to potwierdzić.

Damian prawdopodobnie nie zostanie zatytułowany pod koniec swojej kariery, nie zostanie pokazany. Będzie jednak tym, który postanowił uhonorować siebie, szanować swoich fanów, aby zapłacić w historii „”. Ten, który nie będzie materii nieśmiertelny, ale ten, który będziemy pamiętać, mając tę szczęśliwą mieszankę satysfakcji i szacunku.