Jeremy Lin przechodzi na emeryturę. W wieku 37 lat rozgrywający zaznaczył całe pokolenie w niecały miesiąc, postanowił pożegnać się z koszykówką, decyzję, którą uważa za jedną z najtrudniejszych w swoim życiu.
Dla wielu graczy podsumowanie kariery w 12 meczach byłoby zniewagą, ale nie dla Jeremy’ego Lin. Nie chodzi o to, że nic nie zrobił, rozgrywający miał dobre okresy w Houston, Los Angeles lub Brooklynie, ale to, co pozostanie w historii koszykówki, to Linsanity. Tuż przed gwiazdorską grą 2012, a kiedy był nieznanym, rozgrywającym, w tym czasie, New York Knicks zapalił się z wielu powodów (zwłaszcza brak Carmelo Anthony’ego) i stanowiło prawie 23 punkty i 9 średnich podań, wszystkie z mitycznymi strzelaniem, jak ten przeciwko Toronto.
„Po prostu patrzysz, jak jesteś pod wrażeniem. Trzymał to… pięć dziesiątych drugiej lewej. Był gotowy, że wchodzi, bez zbiórek, nic. Ta piłka była pochowana”
—Knicks trener Mike z Antoni na zwycięstwie Jeremy’ego Lin w Toronto tego dnia w 2012 roku
Moment Linsanity
🔊 pic.twitter.com/0tfhnk63n9
– Nowojorski koszykówka (@NBA_NewYork) 14 lutego 2024 r
W ciągu miesiąca przeszedł od No-Name, do najbardziej szumu NBA, ukochanej Madison Square Garden; Prawie wyjątkowy okres w historii Wielkiej Ligi. 13 lat później Jeremy Lin rozłącza tenisówki i dostarczył komunikat prasowy dotykający jego sieci społecznościowych!
„Jako sportowcy zawsze zdajemy sobie sprawę, że emerytura nigdy nie jest daleko. Spędziłem 15 lat kariery, wiedząc, że pewnego dnia powinienem przestać, a jednak pożegnaj się z koszykówką, była najtrudniejszą decyzją, jaką kiedykolwiek podjąłem.
Mierzem mojego życia było miarę mnie z najtrudniejszymi przeciwnikami w centrum uwagi i kwestionowanie tego, co świat uważał za kogoś takiego jak ja. Uświadomiłem sobie, że moje najdziksze sny z dzieciństwa grają przed fanami na całym świecie. Zawsze będę dzieckiem, które czuło się w pełni żywe za każdym razem, gdy dotknął piłki do koszykówki.
Tak wielu ludzi poświęciło się i zainwestowało w moją podróż, bardziej niż nigdy im nie podziękowam. Dziękuję wszystkim za uwierzenie we mnie, za to, że towarzyszyło mi za świętowanie moich sukcesów i za wsparcie mnie w trudnych czasach. To przygoda, której nigdy bym nie chciał zobaczyć, ale wiem, że nadszedł czas. Granie w koszykówkę przed tobą będzie za tobą tęsknić na zawsze, ale nasz związek wykracza poza prostą grę. Podnoszę szklankę do tego, co nas czeka.
Kocham was wszystkich. »»
Jeremy Lin pozostawi także w swoim dziedzictwie koszykówki wyjątkowy kurs między Harvardem, NBA i Chinami, niektórymi mitycznymi fryzurami lub niesamowitym strzałem z Lakersami po odmowie dania piłki Kobe Bryantowi.
Nigdy nie zapomnij Jeremy’ego Lin, machającego z Kobe i uderzając w sprzęgło 3
– nadgodziny (@vertime) 31 sierpnia 2025 r
Dziękuję za wszystko Jeremy!