Francuscy debiutanci w NBA: dlaczego (prawie) nie grają?

Sezon NBA 2025–26 wkroczył w decydującą fazę: pudełka, niespodzianki i szalone rzeczy na każdym poziomie. Wygląda na to, że wszyscy już odnaleźli swoje miejsce w wielkim święcie światowej koszykówki. Wszyscy ? Nie bardzo. Bo jeśli Francja nigdy nie miała tak wielu reprezentantów w lidze, łącznie 19, co stanowi trzeci kraj po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, to niektórzy z naszych debiutantów odkrywają kolejny aspekt amerykańskiego snu: koniec ławki rezerwowych. Staramy się podsumować i zrozumieć.

Noa Essengue, Joan Beringer, Nolan Traoré i Maxime Raynaud: wszyscy świeżo przybyli, wszyscy przed świetlaną przyszłością… ale na razie widzą podłogę szczególnie podczas rozgrzewki. Czy to normalne? Zbyt wiele oczekiwań? Za mało minut? Siadamy, oddychamy i wyjaśniamy sprawy.

Zanim zaczniesz oceniać, musisz najpierw zrozumieć, jak działa NBA. Co roku przyjeżdża 60 debiutantów, a większość z nich nawet nie trafia na pierwsze strony gazet. Kariera w NBA trwa średnio 4 lata (LeBron czyta to popijając kawę), a margines między sukcesem a anonimowością jest tak mały, jak rzut wolny Bena Simmonsa.

Kiedy przybywa młody człowiek, wszystko zależy od kontekstu: otoczenia (stan klubu w momencie jego przybycia i projektu sportowego), trenera, planu gry, chłopaków już zainstalowanych na jego stanowisku. Tony Parker wpadł w złotą kolebkę Spurs na początku XXI wieku, podczas gdy Killian Hayes i Frank Ntilikina przybyli pośród chaosu Detroit Pistons i New York Knicks. Dwa pokoje, dwie atmosfery, jak by powiedzieli inni.

Obecnie jest 23 zawodników NBA z Kanady 🇨🇦 i 19 z Francji 🇫🇷

Z kolei w Brazylii 🇧🇷 w ciągu ostatniej dekady liczba graczy NBA wzrosła z 9 do 1 pic.twitter.com/OjqM9eZQGx

— Lew Akabas (@LevAkabas) 29 października 2025 r

Zrozumiesz: debiutant, który wszystko psuje od początku, z jednej strony zdarza się to bardzo rzadko, a z drugiej wszystko nie zależy tylko od niego. Czy to słuszna wymówka? Niekoniecznie, ale jest to zmienna, której nie należy pomijać w tym równaniu. Dla porównania oczekiwanie, że debiutant eksploduje w listopadzie, przypomina trochę nadzieję, że Victor Wembanyama zostanie MVP w swoim pierwszym sezonie: przystojny na papierze, irracjonalny w rzeczywistości. Nawet Obcy zabrał trochę czasu, zanim wystartował. Po trzech sezonach zaczynamy widzieć rezultaty. Przynajmniej z zbiorowego punktu widzenia, bo indywidualnie, zapewniamy, trudno było to przegapić. Ale po raz kolejny jest to dowód na to, że jest to rzadkie zjawisko.

Morał: zanim zdejmiecie gilotynę na Twitterze, bo Francuz gra 6 minut, trzeba cofnąć się o krok i przyjrzeć się otaczającemu kontekstowi. Sezon NBA to 82 mecze od października do kwietnia i więcej, jeśli chcesz: nikt nie wygrywa niczego w październiku, a tym bardziej po tygodniu rywalizacji.
Więc tak, nasi debiutanci mają powolny start, ale rozwój w NBA może zająć trochę czasu. Porozmawiamy o tym ponownie wiosną, kiedy nadejdzie czas podsumowań i jest szansa, że ​​do tego czasu sytuacja poniższych zawodników ulegnie zmianie.

NOA ESSENGUE (CHICAGO BULLS)

Essengue, najwyżej wybrany francuski zawodnik, zajmujący 12. pozycję, nadal nie otrzymał minut w czterech meczach. Niesamowity? Nie tak bardzo. Jej przypadek jest wyjątkowy, pamiętamy, że Noa Essengue taka jest najmłodszym zawodnikiem ligi w tym sezoniemając zaledwie 18 lat (!). Billy Donovan (trener) wyjaśnił, że Francuz „nie jest jeszcze gotowy na wysoki poziom NBA”:

„ „

Jest oczywiste, że Noa Essengue to nieoszlifowany diament, który z biegiem czasu będzie wymagał wypolerowania. A jeśli zastanawiacie się, dlaczego nie został wysłany do G-League (przedsionka NBA), to po prostu dlatego, że sezon zaczyna się dopiero 7 listopada. Nie ma wątpliwości, że tam prawdopodobnie podbije sobie zęby. Podobnie jak wielu naszych debiutantów w tym sezonie.

JOAN BERINGER (MINNESOTA TIMBERWOLVES)

Wybrany z 17. pozycji, dołącza do zespołu z dużymi ambicjami. Beringerowi środowisko wydaje się sprzyjać rozwojowi, zwłaszcza gra za Rudym Gobertem, francuskim zawodnikiem, który wygrał czterokrotny tytuł najlepszego obrońcy sezonutak, właśnie to. Chris Finch (trener) dał do zrozumienia, że ​​nie ma zamiaru wysyłać go do G-League:

Joan Beringer dostała kilka minut gry, co nie było niczym wyjątkowym, ale jest to proces, który wymaga czasu.

NOLAN TRAORE (BROOKLYN NETS)

Kiedy mówiliśmy powyżej o sprzyjającym środowisku (lub nie), oto dobry przykład: witamy w Nets i ich 18 rozgrywających. Nolan Traoré, wybrany w drafcie z 19. pozycji, pojawia się na polu obrony, gdzie Ben Saraf i Egor Demin dzielą prowadzenie, a Cam Thomas jest głównym strzelcem, a Terance Mann jest drugorzędnym zawodnikiem. Niedawne kontuzje (Demin/Williams) otworzyły okno: Traoré spędził już 21 minut w Houston. Jednak przy pełnych składach hierarchia pozostanie ścisła: będzie musiał przekonać się do trzymania piłki, podejmowania decyzji i konsekwencji, aby pozostać w rotacji. Jego trener, Jordi Fernandez, również nalegał, aby potrafił nabrać masy mięśniowej, która umożliwi mu utrzymanie sprawności fizycznej:

Na papierze ma kartę do rozegrania i wydaje się, że w planach hiszpańskiego taktyka leży to, czy odniesie sukces, w szczególności nabierze masy mięśniowej. Powtórzę: nie stanie się to w ciągu dwóch tygodni i być może przejście do G-League mogłoby mu pomóc psychicznie, nabierając pewności siebie.

NOAH PENDA (ORLANDO MAGIA)

Wydaje się, że Noah Penda, wybrany w drafcie z 32. miejscem, znalazł się w środowisku sprzyjającym jego rozwojowi: jego profil jest atrakcyjny, składniki są dostępne, ale nie jest jeszcze gotowy na duże obowiązki w rotacji. Fakt, że jest dziś mało używany nie jest złym znakiem : wręcz przeciwnie, pokazuje, że franczyza wymaga czasu. Jeśli za kilka miesięcy poprawi swój strzał i będzie konsekwentnie grał w defensywie, może stać się solidnym nabytkiem. Jamahl Mosley (trener) dobrze to wyjaśnił po opuszczeniu zgrupowania:

Bez obaw, po tygodniu będziemy monitorować postępy Pendy, szczególnie w kontekście ewentualnych powrotów do G-League.

MAXIME RAYNAUD (SACRAMENTO KINGS)

Jak by ktoś powiedział, nie ma sytuacji dobrej i złej… ale w Sacramento nieuchronnie zadajemy sobie to pytanie. Ani wystarczająco dobry, aby znaleźć się w czołówce kosza, ani wystarczająco zły, aby wyjąć zbiornik, witaj w cudownym świecie miękkiego brzucha. Zarówno zaleta (w zakresie nauki), jak i wada (w zakresie minut), Maxime Raynaud plasuje się za Domantasem Sabonisem, a mianowicie jednym z najwybitniejszych graczy w lidze na swojej pozycji.

Należy zwrócić uwagę na jedną ważną rzecz dotyczącą Raynauda: został wybrany w drugiej turze draftu 2025 (42. wybór). Zwykle z gwarantowanego kontraktu korzystają tylko gracze wybrani w pierwszej rundzie, dla pozostałych jest to kwestia odrobiny szczęścia i uzależnienia od ich wyników. Jeśli chodzi o naszego Francuza, Sacramento zaoferowało mu trzyletni gwarantowany kontrakt, mimo że późno go wybrano. To dowód zaufania ze strony Front Office, że chcą go rozwijać w perspektywie średnioterminowej. Tutaj także musimy spodziewać się wizyt w lobby NBA.

MOHAMED DIAWARA (NEW YORK KNICKS)

Mamy tu do czynienia z sytuacją identyczną jak w przypadku Noa Essengue. Ciekawy, choć surowy profil, który z czasem trzeba będzie dopracować. Mohamed Diawara bardzo dyskretnie rozpoczyna sezon w Nowym Jorku. Młody francuski napastnik (2,05 m, 19 lat) miał dobre przygotowania do sezonu, Mike Brown (trener) nawet wystawił go na mecz, aby „zobaczyć, co ma w brzuchu”, ale od tego czasu nie miał żadnych oficjalnych minut. Żadnych kontuzji, po prostu hierarchia po stronie Knicks jest już dobrze ustalona.

Przed nim? Karl-Anthony Towns, Mitchell Robinson, Ariel Hukporti i Guerschon Yabusele. Dość powiedzieć, że miejsca są tak rzadkie, jak darmowy bilet do Madison Square Garden. Mike Brown również to zauważył:

(w okresie przedsezonowym)

ale dziesięcioosobowa rotacja pozostawia niewiele miejsca dla takich debiutantów jak on. Sztab widzi w Diawarze profil energii i obrony, który warto dopracować, ale nie jest jeszcze gotowy na regularne spotkania z wielkimi zawodnikami NBA. Francuz nie jest wykluczony, wręcz przeciwnie, jest dopiero w fazie uczenia się. Obserwacja, trening siłowy, powtórzenia, cierpliwość, słowa-klucze jesieni.

Krótko mówiąc, na razie Diawara więcej ogląda niż gra, ale przekonał już swojego trenera, że ​​ma coś w sobie. A w sezonie składającym się z 82 meczów szansa zawsze w końcu się nadarzy. Prawdopodobnie już nas widzicie, ale tak, on także spędzi większość czasu w G-League w tym sezonie.

Po tygodniu rekonwalescencji debiut naszych debiutantów jest z pewnością nieśmiały, jednak gdy spojrzymy na temat, nie ma w nim absolutnie nic niepokojącego ani nienormalnego. Nie od razu Rzym zbudowano, to samo dotyczy młodych pędów w NBA. Czasami zdarzają się anomalie (witaj Victor Wembanyama), ale słowem kluczowym pozostaje cierpliwość.