To wielka noc dla Victora Wembanyamy! W najbliższą niedzielę francuski fenomen rozegra swój pierwszy mecz w fazie play-off od przybycia do NBA, o 3 w nocy przeciwko Blazers. Po prostu nie do pominięcia.
W karierze są daty, których się nie zapomina. 19 kwietnia 2026 r. jest jednym z nich dla Victora Wembanyamy.
Pierwszy mecz Playoff, pierwszy występ w najwyższej lidze, pierwszy raz na scenie, na której piszą się legendy. Obcy jest o krok od odkrycia nowego wszechświata, wszechświata, nad którym zamierza jak najszybciej przejąć kontrolę w obliczu biednych ludzi, którzy staną mu na drodze.
Zaczyna się od zawodników Blazers, których niekoniecznie się tam spodziewano, ale którzy zasłużyli na to, aby stać się częścią historii. Historia przez duże H, bo coś nam mówi, że Wemby stanie na wysokości zadania, jak to często bywa w jego młodej karierze. Po sezonie kalibru MVP i tytule DPOY, który nie może mu umknąć, play-offy mogą odblokować jeszcze wyższy poziom dla Obcego. I to wciąż jest cholernie przerażające…
Dla Victora spotkanie Spurs z Portland będzie być może pierwszym krokiem w epickiej podróży na wyżyny NBA. San Antonio ma środki, aby zdobyć tytuł, a Wembanyama będzie chciał nadawać ton od samego początku.
Ustaw dobrze budzik, obiecuję, że nie pożałujesz!
Pozostałe mecze NBA w tę niedzielę
- 19:00: Celtics – Sixers
- 21:30: Grzmot – Słońce
- 12:30: Tłoki – Magia
Przed wielkim debiutem Victora Wembanyamy w programie trzy inne mecze play-off. Rozstawieni z numerem 1 – Thunder i Pistons – zadebiutują i będą chcieli od razu pokazać Phoenix i Orlando, kto tu rządzi. Niekoniecznie najbardziej oczekiwane mecze pierwszej rundy, ale zapaleńców jest wystarczająco dużo, żeby zaiskrzyło.
„W tej drużynie (OKC) jest wielu rzucających piłkę. Musimy pokazać ręce i zachować czujność. Mam nadzieję, że to prawdziwe play-offy i zostanie odgwizdanych mniej fauli. »
Dillon Brooks, nieporównywalny. pic.twitter.com/MRaZSp6a99
— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 18 kwietnia 2026 r
Od 19:00 będziemy świadkami klasycznego Celtics – Sixers, niestety bez Joela Embiida, ale z Tyrese Maxeyem, VJ Edgecombe i Paulem Georgem, którzy zmierzą się z Zielonymi na ich własnym boisku. A co by było, gdybyśmy zaskoczyli nas małą niespodzianką?