Wczoraj wieczorem Payton Pritchard wyciągnął miotacz ognia. W zwycięstwie Bostonu nad Atlantą (109-102) lider Celtics zdobył 36 punktów, 7 zbiórek, 4 asysty i bardzo brudny 6/11 z dystansu, aby przypomnieć wszystkim, że szósty zawodnik również może zamienić się w bossa, gdy mecz zakończy się fiaskiem.
Przegrywając w pierwszej kwarcie 25-9 i pozbawieni Jaylena Browna, Celtics potrzebowali zawodnika, który przywróci porządek. Pritchard załatwił sprawę z ławki rezerwowych, stosując swój zwykły koktajl: tempo, nerwy, strzały z dystansu i solidną dawkę nerwów, aby uspokoić awans Atlanty. Boston ostatecznie odwrócił sytuację i odniósł znaczący sukces, a mały pirotechnik z 36 pionkami został królem strzelców meczu. Kiedy Payton Pritchard tak się rozgrzewa, druga jednostka wygląda przeważnie jak jednostka uderzeniowa.