LeBron James wkracza w swój 23. sezon, a liga przypomina teraz drzewo genealogiczne, w którym nie było jeszcze najmłodszych gałęzi, gdy po raz pierwszy dryblował w NBA. Krąży nieprawdopodobna statystyka: 75 aktywnych graczy jest młodszych… niż sama kariera. Tak, 14% zawodników NBA urodziło się po 29 października 2003 roku.
LeBron James po raz pierwszy pojawił się w NBA 29 października 2003 roku, podczas wieczoru Kings-Cavaliers, podczas którego nikt nie przypuszczał, że 22 lata później młody King będzie nadal grał. W tamtym czasie nowicjusze nadal nosili szerokie opaski na głowach, a spodenki sięgały do goleni. W tym czasie 75 aktywnych obecnie graczy nie ujrzało jeszcze światła dziennego. Dosłownie. Nie urodzili się.
Ta liczba jest szalona: na Podczas wieczoru otwarcia zarejestrowało się 522 graczy 2025-26, 14% ligi narodziło się po pierwszym oficjalnym meczu króla.
A kiedy patrzymy na nazwiska, nie mówimy o dodatkach. Mówimy o pokoleniu, które za trzy lata będzie ucieleśnieniem NBA, o tym, które już nadchodzi z wirusowymi hitami, projekcjami All-Star i kontraktami na skalę debiutancką, które są warte więcej niż cały limit w 2003 roku.
Są nazwiska oczekiwane, takie, o których harcerze marzyli od lat: Cooper Flagg, Cody Williams, Tre Johnson, Ron Holland, Derik Queen czy nawet Rob Dillingham, twarze Draftu na lata 2025 i 2026. Są też inni, już uznani, już poważni: Cam Whitmore, Keyonte George, Anthony Black, Cason Wallace, Gradey Dick, Jalen Duren. Jest też francuski fenomen Victor Wembanyama, nie zapominając o Zaccharie Risacherze, Alexie Sarrze, GG Jacksonie i Dereku Lively II.
A w środku tego pokolenia: LeBron James, wciąż obecny, wciąż produktywny.
Facet grał przeciwko Vince’owi Carterowi, potem przeciwko Wemby i linia czasu nie uległa zmianie. Zmierzył się z zawodnikami urodzonymi w 1976 r., a obecnie z zawodnikami urodzonymi w 2007 r. Strzelał gole ojcom, a teraz zdobywa gole dzieciom. Niektóre nazwiska na tej liście nigdy nie grały w NBA bez LeBrona. Jakby Liga powstała w 2003 roku.
Najlepsza część tej historii? LeBron nie jest tam jako nostalgiczny symbol. Gra, uderza, wygrywa mecze, podaje laserowe podania z odległości 40 cm, idealne do dobijania. Podczas gdy Stephon Castle i Tidjane Salaün odkrywają rotacje w NBA, on zarządza 23. sezonem, jakby czas był maksymalnym kontraktem, którego postanowił odmówić.
Ta statystyka dotycząca 75 zawodników urodzonych po rozpoczęciu jego kariery to nie tylko „ciekawy fakt”. To przypomnienie tego, co LeBron reprezentuje w historii sportu: jedynej anomalii, która może zjednoczyć trzy pokolenia koszykarzy w tej samej karierze. Przyszłość już puka do drzwi; kontynuuje otwieranie z uśmiechem na ustach. Jedno jest pewne: kiedy LeBron James nie będzie już w mundurze, ale pojawi się w sądzie, kiedy odłożysz tenisówki, będzie się czuł dziwnie.