Anthony Edwards instaluje gigantyczną klimatyzację w Portland: 41 punktów i czas szefa!

Podczas tej nocy, w której większość drużyn NBA odzyskiwała siły, nie tylko Victor Wembanyama pozostawił po sobie ślad. Jest też Anthony Edwards, który wyjątkowo pozwolił Wilkom wywalczyć zwycięstwo w Portland.

Na czwartą kwartę Wilki prowadziły siedmioma punktami. Na pięć minut przed końcem wciąż mieli -4. I wtedy Anthony Edwards zdecydował się założyć kostium superbohatera.

Ant-Man, autor dziesięciu punktów w doliczonym czasie gry, poprowadził Wilki do zwycięstwa 118-114 na parkiecie Blazers, wykonując serię akcji supergwiazd, gdy Minnesota ich najbardziej potrzebowała:

  • krok w tył na średnim dystansie pod koniec zegara 24
  • Banderilla za 3 punkty poza ekranem
  • zwycięski strzał po powaleniu Jeramiego Granta
  • sztylet na głowie Toumani Camara

Dziękuję, do widzenia.

Zobacz ten post na Instagramie

Post udostępniony przez TrashTalk (@trashtalk.co)

Początkowo określany jako „wątpliwy” z powodu kontuzji pleców, Anthony Edwards zakończył wieczór z 41 punktami na koncie, co stanowi nowy rekord drużyny Wolves w pierwszym meczu (przepraszam, Karl-Anthony Towns). Wszystko to w Portland, drużynie, która rośnie w siłę i teoretycznie ma jedną z najlepszych defensywy na Zachodzie. Krótko mówiąc, prawdziwy szef.

Pracując ciężko latem nad swoją grą na średnim dystansie, Ant-Man dał wgląd w to, jak może wyglądać zacięta końcówka meczu. Edwards ogłosił to konkursowi niedawno: jest gotowy dać z siebie wszystko w tym roku. Blazers mogą to potwierdzić.