Steve Kerr osiąga 600 zwycięstw na ławce rezerwowych: trener Warriors staje się nieco bardziej legendarny

W lidze mającej obsesję na punkcie liczb 600 zwycięstw w sezonie zasadniczym nie jest niczym trywialnym. Pokonując wczoraj wieczorem Wizards 125:117, Steve Kerr został 28. trenerem w historii NBA, który osiągnął ten symboliczny kamień milowy.

Odnosząc kluczowe zwycięstwo Warriors po pięciu porażkach z rzędu, Steve Kerr został siódmym trenerem, który zgromadził 600 zwycięstw w ramach jednej serii, dołączając do bractwa pachnącego Galerią Sław: Gregg Popovich, Jerry Sloan, Erik Spoelstra, Red Auerbach, Red Holzman i Phil Jackson. Dość powiedzieć, że mówimy o stole, na który zapraszani są wyłącznie architekci dynastii.

Najbardziej imponujące? Szybkość wykonania. Seria blond osiągnęła ten kamień milowy w 943 meczach, co czyni go czwartym najszybszym trenerem w historii, który tego dokonał. Przed nim same święte potwory: Jackson, Popovich i ojciec chrzestny Pat Riley.

Oczywiście nie da się mówić o tym sukcesie, nie wspominając o zawodnikach, którzy mu towarzyszyli i którzy przynieśli mu te 600 zwycięstw. Dlatego Steve rzucił po jednym dla wszystkich po wczorajszym spotkaniu:

Steve Kerr wyraża uznanie dla swoich zawodników, sztabu i organizacji po tym, jak został czwartym najszybszym trenerem i zdobył 600 ZWYCIĘSTW!

Phil Jackson (805 gier)
Pat Riley (832)
Gregg Popowicz (887)
Steve Kerr (943) pic.twitter.com/RaFZrE8cam

— NBA (@NBA) 17 marca 2026 r

„To dość surrealistyczne, słyszeć moje nazwisko kojarzone z tą grupą… Ale nie da się wygrać w tej lidze bez świetnych graczy. Od pierwszego dnia, kiedy objąłem tę pracę, zostałem pobłogosławiony niesamowitym talentem. Steph, Klay, Andre, Andrew Bogut… i lista jest długa. Harrison Barnes, a potem przez ostatnie dwanaście lat wciąż mogłem wymienić wiele nazwisk: David West, Kevin Durant, Zaza… Wszyscy ci goście byli wyjątkowi.

To im więc i wspaniałej organizacji zawdzięczam ten zaszczyt przede wszystkim. Pracując dla Warriors, będąc częścią tej grupy… Joe Lacob i Peter Guber zbudowali coś wyjątkowego z niezwykłymi ludźmi. Możliwość bycia częścią tego to prawdziwe błogosławieństwo. Większość franczyz nie jest tak silna, a ja mam ogromne szczęście. (…) To, co mamy szansę robić każdego dnia, jest naprawdę wyjątkowe. I mam dużo szczęścia. »

Cztery tytuły NBA i 600 zwycięstw później, metoda Kerra pozostaje taka sama. Więc tak, chwała już niekoniecznie istnieje, ale Steve Kerr ukształtował epokę, pokolenie i na zawsze pozostawi ślad w NBA. Pozostaje tylko udać się teraz po Pop’a (powodzenia).