Spurs Victora Wembanyamy, przeszkoda numer 1 Thunder w dążeniu do dynastii?

Pokonując Thunder w sobotni wieczór w Las Vegas, Spurs nie tylko unieważnili swój bilet do finału Pucharu NBA. Oni także i przede wszystkim przesłali wiadomość: drużyna Victora Wembanyamy jest gotowa rywalizować z panującym mistrzem w poszukiwaniu dynastii.

Oklahoma City wydawało się po prostu nie do pokonania.

Przed sobotnim meczem ze Spurs Thunder zanotowali w tym sezonie 24 zwycięstwa w 25 meczach. OKC utrzymało 16 sukcesów z rzędu. Aktualny mistrz NBA uzyskał najlepszy w historii ligi wynik netto (różnica między skutecznością w ataku i defensywie, +16,5 punktu na 100 posiadań). Mówiło to – słusznie – o pobiciu rekordu 73 zwycięstw w sezonie zasadniczym, należących do Warriors 2016, czy nawet o osiągnięciu 33 sukcesów z rzędu legendarnych Lakersów z 1972 roku.

Podczas kwarty meczu z San Antonio ta skandaliczna dominacja ponownie znalazła odzwierciedlenie na parkiecie, a Thunder szybko objęli 12-punktowe prowadzenie, nawet bez użycia siły. To miał być długi wieczór dla Spurs, których przeznaczeniem było stać się ostatnią ofiarą machiny wojennej OKC.

I wtedy do akcji wkroczył Victor Wembanyama.

Victor Wembanyama, broń przeciw OKC

+21.

To statystyka, która była na ustach wszystkich w sobotni wieczór. Kiedy Victor Wembanyama przebywał na boisku łącznie przez 21 minut, Spurs zdominowali Thunder różnicą 21 punktów (-19, gdy Vic siedział na ławce rezerwowych). Wemby nie tylko dominował po dwunastu meczach nieobecności (22 punkty, 9 zbiórek, 2 bloki, decydująca w czwartej kwarcie), ale przede wszystkim odwrócił losy meczu, który Spurs ostatecznie udało się wygrać (111-109).

Zobacz ten post na Instagramie

Post udostępniony przez TrashTalk (@trashtalk.co)

Po raz pierwszy od długiego czasu Thunder brakowało rozwiązań i dominowali, gdy Victor Wembanyama był na boisku ze swoimi przyjaciółmi ze Spurs. Wygląda na to, że tylko Obcy jest w stanie zniszczyć Oklahoma City.

W defensywie Wemby oczywiście stanowi wyjątkowe wyzwanie ze względu na swoją wyjątkową siłę odstraszającą, która sprawia, że ​​dostęp do kręgu przy jego 2m24 jest prawie niemożliwy. Co więcej, jego obecność pozwala jego kolegom z drużyny na bardziej agresywną grę na zawodniku posiadającym piłkę i na liniach podań przeciwnika, który doskonale wie, że Victor może posprzątać wszystko za nimi. Nazywa się to „efektem Wembanyamy”. W sobotę mocno uderzyło to w OKC.

„Oczywiście mają świetną obronę i prawdziwego potwora w defensywie, który odbiera im dostęp do rakiety i obręczy” – powiedział Shai Gilgeous-Alexander (Thunder). „W obliczu zespołu, który będzie zamykał lakier, musisz być w stanie przesunąć ochraniacze z obręczy na szerokość, na obwód i w narożniki, tego typu rzeczy. Nie sądzę, że zrobiliśmy to wystarczająco dobrze. »

Ofensywnie i odbijając Victor natychmiast dał się we znaki drużynie znanej ze swojej długości oraz siły fizycznej/sportowej. Wemby wywierało stałą presję na Thunder, wykonując w czwartej kwarcie 12 prób rzutów wolnych i zdobywając 15 punktów. Jego agresywność, pomimo miesięcznej nieobecności i przewidywalnych strat (5 strat piłek), była jednym z kluczy do powrotu Spurs.

„Rzuca ci wyzwanie w sposób, który nie ma żadnego sensu.»

WEMBY POWRÓT… a jedyna w swoim rodzaju supergwiazda zmierzy się z 24-1 Thunder z @emiraty Stawką jest mistrzostwo NBA Cup! 🏆

Spurs-Thunder | 21:00/et | Główny pic.twitter.com/0VOgNoxNmV

— NBA (@NBA) 13 grudnia 2025 r

Mając zaledwie 21 lat Victor Wembanyama, kiedy wychodzi na boisko, jest już jednym z czterech–pięciu najlepszych zawodników na świecie. Ale co więcej, jest to kod oszustwa. Kod do gry w rękach Spurs, który wygląda na idealną broń mającą przeszkodzić obecnej i przyszłej dominacji OKC.

Co więcej, Wemby ma mieszankę pewności siebie i ducha rywalizacji, niezbędną do pokonania broniącego się tytułu. Przed meczem Thunder powiedział, że po powrocie po kontuzji będzie „najlepszym graczem na świecie”. Podczas spotkania Victor obmawiał Alexa Caruso, Cheta Holmgrena i spółkę, nawet nie spuszczając wzroku. Po zwycięstwie powiedział, że „niektórzy są stworzeni do takich chwil, inni nie”.

Victor Wembanyama i Spurs są.

24 godziny później zwrócił Thunder 😭 https://t.co/3MLwEPtsFN

— Nico TrashTalk 🏀 (@nicolasmeichel) 14 grudnia 2025 r

Promienna młodość, głębia i ambicja

Choć Victor Wembanyama jest wyjątkowy, pretendent do OKC to przede wszystkim wysiłek zbiorowy. „Victor jest najważniejszym elementem układanki, ale nie całą układanką” doskonale podsumował jego trener Mitch Johnson na marginesie zwycięstwa nad Thunder.

W skład układanki wchodzą także Stephon Castle i Dylan Harper, wybrani odpowiednio z numerem 4 i numerem 2 w dwóch ostatnich wersjach roboczych, już znakomici i skazani na zrobienie bardzo dobrych rzeczy na Wemby. Jest też De’Aaron Fox, rozgrywający, który przypomina wszystkim o swoim poziomie All-Star. Jest Devin Vassell, o którym często mówi się w plotkach, ale który ma kluczowe znaczenie w sobotnim meczu z Thunder i jest najskuteczniejszym strzelcem za trzy punkty w drużynie. Należy oczywiście wspomnieć o cennym weteranie Harrisonie Barnesie, Luke’u Kornecie (bardzo skutecznym zmienniku Wemby’ego), energetyzującym ławce Keldonie Johnsonie i snajperze Julianie Champagnie.

Fenomen pokoleniowy, głębia, mnóstwo talentu, promienna młodość, ale i doświadczenie, krótko mówiąc bardzo przypomina to profil drużyny zdolnej konkurować z Thunder.

Po raz pierwszy spotykamy Wemby/Fox/Harper/Castle i oni pokonują „najlepszą drużynę wszechczasów”

Tak, będę głupi w tej drużynie

— Gabe (@Hoops_GE) 14 grudnia 2025 r

W wersji NBA na rok 2025, gdzie najlepsze drużyny to te, które mają prawdziwą tożsamość zawodnika, ale także mocny skład, który jest w stanie utrzymać solidny skład przez 48 minut, wydaje się, że Spurs mają zwycięską formułę. A ostatnie dobre wyniki bez Victora Wembanyamy – dziewięć zwycięstw w dwunastu meczach – pokazują, że San Antonio to znacznie więcej niż tylko Wemby Show.

Kierownictwo Spurs tak bardzo wierzy w obecną wersję zespołu, że wydaje się, że jest skłonne przepuścić pociąg Giannisa Antetokounmpo, nawet jeśli Dziwak poprosi o opuszczenie Milwaukee. Biorąc pod uwagę obecny rozwój grupy i to, co logicznie rzecz biorąc czeka San Antonio w przyszłości, ciągłość stanowi hasło przewodnie w tym zakątku Teksasu. Rozwój, postępy, wspinanie się po szczeblach drabiny jedna po drugiej – to droga, którą chce podążać Spurs w wersji na Wemby, zamiast wszystko burzyć ogromnym ciosem na rynku transferowym. Weekendowe zwycięstwo z OKC może tylko wzmocnić tę pozycję.

„To zwycięstwo pokazuje, że podchodzimy poważnie. Pokazuje naszą dojrzałość. Mamy wielu graczy, którzy mogą robić różnicę każdego wieczoru. Wiele osób twierdziło, że oni (Thunder) byli nie do pokonania. Ale do każdego meczu podchodzimy z tą samą mentalnością. To pokazuje, jakim typem zespołu jesteśmy. » – Stephon Castle

Thunder oparli swój sukces na wszech czasów w obronie, wyjątkowej głębi składu (z promieniującą młodością i doświadczeniem), MVP w osobie Shai Gilgeous-Alexander i porucznikach kalibru All-Star (Jalen Williams, Chet Holmgren) odzyskanych w drafcie. Wydaje się, że Spurs podążają podobną trajektorią, co pięknie symbolizuje sobotni wynik.

Wystarczająco, aby położyć podwaliny pod potencjalną rywalizację, która może naznaczyć NBA w nadchodzących latach.

W lidze ciągle mówi się o dynastii Thunder.

Spurs pokazali, że wiedzą, jak buduje się dynastie.

San Antonio przyniosło Oklahoma City dopiero drugą porażkę w sezonie, zmniejszając Thunder do 24-2, i zrobiło to, opierając się na tej samej formule, która zdefiniowała ich przeszłość.… pic.twitter.com/SS2iJt32oC

— ClutchPoints (@ClutchPoints) 14 grudnia 2025 r

Gilgeous-Alexander: „Rywalizacja ze Spurs? Są szanse »

Motyw rywalizacji Thunder – Spurs towarzyszył sobotniemu meczowi, zwłaszcza po zwycięstwie San Antonio. Jako dowód szacunku, jakim cieszą się Spurs, MVP OKC Shai Gilgeous-Alexander sam powiedział, że drużyna Wemby’ego może potencjalnie stanowić przeszkodę w jego dążeniu do dynastii.

” Być może. Tak, jest duża szansa (że przerodzi się to w wielką rywalizację). Są młodzi, naprawdę dobrzy, bardzo utalentowani i grają w odpowiedni sposób. Oferują bardzo dobrą koszykówkę. Jasne, że jest taka możliwość. »

Biorąc pod uwagę intensywność, bzdury, stawki i poziom gry, jaki oferują obie drużyny w Las Vegas, mieliśmy wrażenie, że oglądamy pierwszy duży rozdział potencjalnej rywalizacji. Nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości, ale być może za kilka lat, kiedy San Antonio i Oklahoma City będą walczyć o dominację na Zachodzie, spojrzymy wstecz i zapamiętamy ten mecz jako ten, od którego tak naprawdę się zaczął.

Symboliczne statystyki: od czasu przybycia Victora Wembanyamy do NBA trzy lata temu i jednoczesnego wyjątkowego awansu OKC, San Antonio przynajmniej raz w sezonie pokonuje Thunder. Znamy niewiele drużyn, które mogą powiedzieć to samo. Niezależnie od tego, czy dzieje się tak ze względu na jego osobistą historię związaną z Chetem Holmgrenem, czy po prostu chęć pokonania najlepszych, Wemby lubi rywalizować z Thunder. To dobrze, na nadchodzący miesiąc zaplanowano trzy kolejne konfrontacje, w tym wielki wieczór bożonarodzeniowy.

Reakcja Wembanyamy na niecelny rzut wolny Cheta Holmgrena 😂😂 pic.twitter.com/5RfadiYfzE

— Prime Video Sport France (@PVSportFR) 14 grudnia 2025 r

Każdy występ, każda konfrontacja, a nawet każda nieco pikantna wypowiedź (szczególnie z Wemby, zobacz tutaj lub tutaj) ma potencjał, aby zaostrzyć rodzącą się rywalizację pomiędzy San Antonio i Oklahoma City.

Co więcej, w NBA, gdzie budowanie zespołu podlega wyzwaniom związanym z fartuchami, gdzie stowarzyszenia gwiazd pokazują swoje ograniczenia i gdzie coraz trudniej jest utrzymać się w elicie, Spurs i Thunder są budowane z myślą o trwałości. Dzięki swoim fundamentom, kompetencjom przywódców i posiadanemu atutowi (zwłaszcza wyborom w drafcie).

San Antonio kontra OKC, Spurs kontra Thunder, Wemby kontra Shai… Dobra rada: przygotujcie zapasy popcornu, bo potencjalnie wystarczy nam na lata zaciętej walki.