Od redakcji: Przeciwnie, Spurs lub Thunder, Knicks MOGĄ zostać mistrzami NBA

Po nowym pokazie siły wczoraj wieczorem przeciwko Cleveland, Knicks potwierdzili swój bilet do finałów NBA, 27 lat po swoim ostatnim występie. Jeśli zapewne nie będą faworytami w meczu z reprezentantem Zachodu, Jalen Brunson i jego przyjaciele udowodnili, że stać ich na wszystko.

To refren, który często słyszeliśmy przez ostatnie dwa tygodnie. A po monumentalnym pierwszym meczu pomiędzy dwoma finalistami Konferencji Zachodniej, który odbył się na początku ubiegłego tygodnia, istniały podstawy, aby w to wierzyć.

Ale aż na wschód, po stronie Nowego Jorku, znajduje się zespół, który od miesiąca jest w siódmym niebie. Miesiąc bez porażki w koszykarskim meczu (jedenaście zwycięstw z rzędu w Playoffach!), miesiąc niekwestionowanej dominacji, miesiąc, podczas którego zbiorowa siła grupy osiągnęła swój maksymalny poziom.

11 ZWYCIĘSTWO Z RZĘDU W PLAY-OFFACH

BRAK MIŁOSIERDZIA DLA PRZECIWNIKA

TE KNICS SĄ HISTORYCZNE pic.twitter.com/fV1bC1y4Ln

— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 26 maja 2026 r

Liczby są jednomyślne: Knicks mają tempo niczym mistrzowie NBA i mają za sobą jedną z najbardziej dominujących kampanii play-off w historii.

Nikt nie atakuje lepiej niż Nowy Jork (123,3 punktu na 100 posiadań w Playoffs), nikt nie broni lepiej niż Nowy Jork (103,5/100), a różnica w stosunku do drugiej najlepszej drużyny w Playoffs – San Antonio – to wielkość Wielkiego Kanionu (ocena netto 19,8 dla NY, 11,4 dla Spurs). Z pewnością na Wschodzie sytuacja jest znacznie mniej burzliwa niż na Dzikim Zachodzie, ale Knicks nie dotarli do finałów NBA z ociąganiem. Wręcz przeciwnie, mocno nacisnęli pedał gazu. 4:2 z Hawks, 4:0 z Sixers, 4:0 z Cleveland. Zwykle jest to oznaka, że ​​zespoły są uzbrojone na wszystko.

Kiedyś przewidywalni w ataku, niespójni w defensywie lub brakuje im głębokości na ławce rezerwowych, teraz Knicks sprawdzają wszystkie cechy mistrzowskiej drużyny. Trenerowi Mike’owi Brownowi udało się zmaksymalizować potencjał ofensywny czołowej piątki prowadzonej przez Jalena Brunsona. Wiedział, jak wciskać odpowiednie przyciski, aby znaleźć nie tylko doskonały balans w obronie, ale także w wykorzystaniu swojej drugiej jednostki (witaj Tom Thibodeau). Wszystko to w grupie, w której gracze są kimś więcej niż tylko członkami drużyny, są braćmi.

NOVA DOJDZIE DO FINAŁÓW NBA! 🗽

Czy uda im się wspólnie przywieźć do domu kolejne trofeum? 👀 pic.twitter.com/7zwq6UJ2JE

— ESPN (@espn) 26 maja 2026 r

Knicks nie mogliby dotrzeć do finałów NBA w lepszych warunkach. Są pełni energii, pełni zdrowia, maksymalnej pewności siebie i będą mieli luksus posiadania… dziewięciu dni odpoczynku, aby odpowiednio przygotować się do ostatniej serii sezonu.

Tymczasem na Zachodzie?

Spurs i Thunder strzelają do siebie w serii, którą równie dobrze można rozegrać w siedmiu meczach (do soboty). Z każdej strony zostawiamy pióra, mnóstwo energii na poziomie fizycznym, ale i psychicznym. De’Aaron Fox gra z powodu kontuzji kostki, Dylan Harper nie jest gotowy na 100% formy, Jalen Williams pauzuje z powodu kontuzji ścięgna podkolanowego, a Ajay Mitchell z powodu kontuzji łydki. W finale Knicks nie będą mieli przewagi własnego boiska, ale z pewnością będą mieli świeższe nogi. A to może mieć znaczenie.

Pamiętamy również, że kilka miesięcy temu Knicks pokonali Victora Wembanyamę w finale Pucharu NBA. Może to nie przypadek. Widzimy także ograniczenia, jakie Thunder mogą pokazać dzisiaj w ataku, przy nieobecności kilku twórców stojących za Shaiem Gilgeousem-Alexanderem. Jeśli Nowy Jork na pewno nie będzie miał Wemby w obronie, to jest to także luka, w którą będą mogli się przedostać ludzie Mike’a Browna.

„Czy ktokolwiek ze Wschodu może przeciwstawić się (Spurs i Thunder)? Knicks odpowiedzieli na to pytanie: Tak, mogą. »@LegsESPN opowiada @notthefakeSVP Knicks mogą konkurować z każdym, kto przyjdzie z Zachodu 😤 pic.twitter.com/47OEispdFJ

— Centrum Sportowe (@Centrum Sportowe) 26 maja 2026 r

Zrozumieliście, że planety być może sprzymierzają się na korzyść nowojorskiej franczyzy, 27 lat po ostatnim finale NBA i 53 lata po zdobyciu ostatniego tytułu mistrzowskiego.

Co by było, gdyby rok 2026 był rzeczywiście rokiem… Knicks?