Sześć lat po wzniesieniu trofeum Larry’ego O’Briena nad CN Tower Kawhi Leonard wrócił tego lata do Toronto w ramach transferu z… imponującymi osiągnięciami. Tyle że tym razem The Klaw nie pojawia się z etykietą supergwiazdy. Zapewnia, że chce szanować istniejącą już w grupie hierarchię.
Kawhi Leonard może być swego rodzaju „półbogiem” w Toronto, a w sercach fanów Raptors nie jest jeszcze gotowy, aby wstrząsnąć wszystkim w obecnej strukturze swojego nowego zespołu. Scottie Barnes, który przybył w drafcie w 2021 roku, stopniowo ugruntował swoją pozycję szefa zespołu. A dzisiaj ideą nowego rekruta jest absolutnie to, aby nie zaburzyć tej równowagi.
„Nie jestem tutaj, aby całkowicie przejąć przywództwo i robić wszystko po swojemu. Chcę po prostu wygrać. Chcę pomóc Scottiemu (Barnesowi). Jeśli to zespół Scottiego, to jego zespół. » – Kawhi Leonard
Statystycznie jednak dodanie Kawhi Leonarda jest głównym atutem: w zeszłym sezonie w Los Angeles, w wieku 35 lat, w 65 rozegranych meczach, notował średnio 27,9 punktów, 6,4 zbiórek i 3,6 asyst. Wystarczająco, aby przypomnieć nam, że gdy leży na parkiecie, pozostaje jednym z najlepszych graczy na świecie.
Kawhi Leonard po przybyciu do Toronto:
*Nie jestem tutaj, aby całkowicie przejąć przywództwo i robić wszystko po swojemu. Chcę po prostu wygrać. Chcę pomóc Scottiemu (Barnesowi). Jeśli to zespół Scottiego, to jego zespół. » pic.twitter.com/9P2kJNz1vm
— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 16 września 2026 r
Wraz z pojawieniem się takiego profilu Raptors mają nadzieję na zaangażowanie się w walkę na szczycie Wschodu, co wygląda okropnie ze względu na gęstość drużyn, które również twierdzą, że chcą się zaangażować.
Oczywiście Knicks, ale także Sixers, Cavaliers, Heat, Celtics, Pistons, Wizards, a nawet Pacers, wraz z powrotem Tyrese’a Haliburtona. Sezon zapowiada się bardzo gęsto i z pewnością nie pozostawi miejsca na wewnętrzne kłótnie drużynom chcącym dominować.