Czy Warriors przygotowują się do najbardziej szalonego ruchu lata 2026 roku? Według Marca Steina i Jake’a Fischera Golden State byłoby „legalnie zainteresowane” podpisaniem kontraktu z LeBronem Jamesem. Co więcej, franczyza byłaby gotowa na ustępstwa, aby król i jego rodzina mogli nadal mieszkać w Los Angeles, grając pod koszulką Dubsa.
To wystarczy, aby pogłębić historię, która od lat utkwiła w fantazjach fanów NBA: zobaczenie LeBrona Jamesa i Stephena Curry’ego razem w tej samej drużynie. Po ich zwycięskim stowarzyszeniu na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w 2024 r. pomysł nigdy nie wydawał się bardziej wiarygodny i wydaje się, że rozpoczęły się dyskusje.
Dla Warriors moment jest jasny. Pomiędzy kontuzjami, starzejącą się siłą roboczą (to nie król ma to wszystko odmłodzić, ale hej…) a ostatnimi latami świetności Curry’ego, które mijają pełną parą, franczyza znalazła się na rozdrożu, gdzie półśrodki już nie wystarczą. Albo Golden State podejmie ostatnią próbę „all-in”, aby zaoferować swojemu przywódcy-gwiazdie ostatni dzwonek, albo dynastii grozi stopniowe wymarcie. Powiedzmy sobie jasno, widzieliśmy większe szanse na zdobycie tytułów niż 3 dziadków w tej samej drużynie, ale biorąc pod uwagę poziom starszych zawodników… czemu nie!
Według @TheSteinLine i @JakeLFischer Warriors są „legalnie zainteresowani” rekrutacją LeBrona Jamesa i w ten sposób łączą go z Currym, Draymondem i Jimmym Butlerem.
Byliby nawet skłonni pójść na ustępstwa, aby pozwolić LeBronowi i jego rodzinie pozostać w Los Angeles… pic.twitter.com/R3oSo3Kawa
— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 10 czerwca 2026 r
LeBron reprezentowałby wówczas „prawie” idealny zakład: bliski przyjaciel Curry’ego i Draymonda Greenów, legendę wciąż produktywną pomimo swoich 41 lat i monumentalny przewrót marketingowy. Pozostaje jeden ważny szczegół: według Steina i Fischera dzisiaj LeBron wolałby pozostać w Lakers. Jednak na tym etapie jego kariery trudno powiedzieć, co jest możliwe, a co nie, wykonalne czy nie, a przede wszystkim, czego sam król chce pod względem sportowym i finansowym.
Więc Warriors powiedzieli sobie, że wyświadczą panu Jamesowi przysługę, oferując mu pobyt w Mif w Los Angeles, ale podczas gry w San Francisco (600 km)… mimo wszystko, ostatni bieg z szefem kuchni Currym, byłoby wspaniale, prawda? Czystsze kino NBA niż kiedykolwiek i szczerze mówiąc, podpisalibyśmy (prawie) wszystkie z nich, prawda? Witam fanów Cavs!