Pod koniec dwuczęściowego spotkania, w którym początkowo wierzyliśmy, że Sixers nie będą w stanie przeciwstawić się przewidywaniom, ci drudzy zafundowali sobie dreszczyk nadziei, wygrywając z Celtics 97-113. Słabo rozegrana końcówka meczu przez Boston, który teraz musi zakończyć serię (obecnie przy stanie 3-2) w Filadelfii.
Królewski start meczu po zbiórce Neemiasa Quety, a następnie duetu Jaylen Brown – Jayson Tatum w trybie odpowiedzialności, tak można zbudować wygodną przewagę około dziesięciu punktów. A kiedy już poznamy tę drużynę z Bostonu, która potrafi być nieustępliwa, gdy przejmuje prowadzenie, nie dajemy po sobie poznać Sixers, którzy przez długi czas pozostają w stagnacji na tej samej przewadze przez większą część meczu.
Co gorsza, kiedy w połowie 3. kwarty Joel Embiid doznał kontuzji po kontakcie z Jaylenem Brownem, zawodnikom z Filadelfii nie przypisuje się już wielkiego uznania. Oś jest imperialna i dyktuje grę jako całość. Utrata go, gdy Sixers wreszcie naprawdę wznowią kontakt, to najbardziej katastrofalny ze scenariuszy. Zwłaszcza wieczorem, kiedy Celtics pozwolili sobie na prowadzenie, choć tak naprawdę nie posiadali na nim trzech punktów (11/39).
Joel Embiid został ranny w tej akcji…pic.twitter.com/nODhQQHYCe
— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 29 kwietnia 2026 r
Były MVP nie poddaje się jednak i po wizycie w szatni wraca na boisko (prawdopodobnie kontuzjowany), aby dokończyć i wygrać ten mecz. Klasyczny występ gwiazdy, która zdobyła 33 punkty, 4 zbiórki, 8 asyst przy strzelaniu 12/23 i 9/10 strzelań. Prowokujący w pojedynkach, zdominował debaty.
JOEL EMBIID DREAM SHAKE NA QUETA. 33 PUNKTY.
ON GOTUJE. 🔥🔥 pic.twitter.com/drYUcqbmOf
— Legion Hoops (@LegionHoops) 29 kwietnia 2026 r
W jego występie szczególnie uplasowali się świetnie radzący sobie z ławkami rezerwowych Quentin Grimes (18 punktów) oraz duet Paul George (16 punktów) – Tyrese Maxey (25 punktów). Celtics zapłacili za brak rytmu w drugiej części meczu i obrzydliwe umiejętności, jakie z tego wynikły. Frustracja Jaysona Tatuma pod koniec meczu opowiada całą historię wieczoru w Bostonie. Pokój pustoszeje w dziwnej mieszaninie ciężkiej ciszy i rozczarowania.
Będziemy zatem musieli pojechać na mecz nr 6 do Filadelfii, w nocy z czwartku na piątek… a ta seria jest ponownie otwarta, z realną możliwością rozegrania meczu nr 7 w ten weekend!
Wynik końcowy: Celtics 97-113 Sixers
Boston trzymał ręce na kierownicy, zanim miał okropną drugą połowę. 🥶
Brak umiejętności i obrony, podczas gdy Joel Embiid przyspieszał, a Quentin Grimes dbał o strzały ze sprzęgła.
Mecz nr 6 w najbliższy czwartek w Filadelfii! 👀 pic.twitter.com/XKXbnzsPKP
— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 29 kwietnia 2026 r