Wieczny żal czy nadzieja na historyczny zwrot w historii Spurs?

Finały NBA 2026 mogą wymykać się Spurs. Pokonani w czwartym meczu, mając do 29 punktów przewagi, Teksańczycy stoją teraz pod ścianą, prowadząc 3-1 przez New York Knicks. Scenariusz trudny do wyobrażenia, ponieważ San Antonio często wydawało się dominującą drużyną w tej serii. Jednak w NBA nie liczą się stworzone szanse, tylko wygrane mecze.

Istnieje równoległy wszechświat, w którym Spurs prowadzą w finałach NBA 3:1, a od tytułu mistrzowskiego dzielą jedno zwycięstwo.

🔸 Odpuściłeś pierwszą partię w doliczonym czasie gry, prowadząc 65-51 w trzeciej
🔸 Okropne zakończenie drugiego meczu, w którym Wemby traci piłkę
🔸 Porażka po 29 punktach… pic.twitter.com/F8mz6FBNDt

— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 11 czerwca 2026 r

Seria, która mogła potoczyć się w drugą stronę

Dziś istnieje równoległy wszechświat, w którym Spurs sami prowadzą 3-1 w finałach NBA. Zwłaszcza, że ​​podopieczni Mitcha Johnsona prowadzili przez 133 ze 192 minut serii, czyli przez 70% czasu. Co gorsza: w czwartym meczu Knicks prowadzili tylko 53 sekundy…

Trudno więc nie żałować ze strony Teksańczyków, kiedy spojrzymy wstecz na przebieg całej serii: Spurs to jedno podanie za plecy i jedna przerwa na żądanie po wygraniu meczu nr 2 oraz jedna logiczna decyzja De’Aarona Foxa (a także 29-punktowa przewaga, której nie zmarnowano) po zwycięstwie w meczu nr 4.

Co zrobił De’Aaron Fox

vs.

Co powinien był zrobić De’Aaron Fox

😭😭😭pic.twitter.com/GaMGeaNqYw

— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 11 czerwca 2026 r

W rezultacie zamiast wracać do Nowego Jorku z możliwością dokończenia serii, Spurs muszą teraz wygrać trzy mecze z rzędu, aby zostać mistrzami. A jeśli w nadchodzących dniach Knicks zdobędą trofeum Larry’ego O’Briena, w Teksasie żal może być ogromny.

Historia jest taka przeciwko ich

Liczby są jasne: w historii finałów NBA 36 drużyn przegrywało 3:1. Tylko jednemu udało się zdobyć tytuł w takiej sytuacji.

I wszyscy znają tę drużynę: Cleveland Cavaliers z 2016 roku, prowadzeni przez LeBrona Jamesa, który obalił Golden State Warriors po przegranej 3:1… historyczny powrót, który stał się jednym z najwspanialszych wspólnych występów w historii amerykańskiego sportu.

Tylko 1 drużyna w historii NBA (spośród 36) wróciła z deficytu 3-1 w finale i została mistrzem.

To było 10 lat temu: Cleveland przeciwko Warriors.

Czy Spurs to potrafią? A może są skazani na zagładę po wczorajszym uduszeniu? pic.twitter.com/bcoY7NDkXK

— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 11 czerwca 2026 r

Statystycznie zatem Spurs mają bardzo małe szanse na wyjście z tej sytuacji. Istnieją jednak dwa lub trzy podobieństwa, które mogą sugerować, że scenariusz może się powtórzyć…

Dlaczego wciąż wierzysz w San Antoni ?

Jeśli weźmiemy jedyny przykład w historii, który pokazuje, że opóźnienie 3-1 w finałach NBA nie jest paraliżujące, to istnieją drobne szczegóły, a raczej zbiegi okoliczności, które mogą dać nadzieję najbardziej przesądnym kibicom Teksasu.

  • San Antonio ma w swoim składzie najbardziej dominującego zawodnika w lidze, Victora Wembanyamę… Cavs z 2016 roku mieli w swojej drużynie zawodnika, który też nie był zły i był wówczas uważany za bardzo dobrego gracza, prawda?
  • Spurs zmierzą się z drużyną, która zdominowała te play-offy i zanotowała historyczną passę zwycięstw… Warriors z 2016 roku? Jedna z najlepszych drużyn w historii!

Prawdziwe niebezpieczeństwo Dla Knicks?

Knicks są o jedno zwycięstwo od koronacji, ale wiedzą też, że zakończenie serii to często najbardziej skomplikowany krok. Jeśli pozwolą, aby piąty mecz wymknął się spod kontroli, presja może szybko wzrosnąć i zmienić strony. Od razu na myśl przychodzą mi wspomnienia powrotu Clevelanda w 2016 roku.

W tej chwili Nowy Jork wykazał się przede wszystkim jedną zasadniczą cechą: swoją odpornością. Przegrywając 14 punktami w pierwszym meczu i 29 punktami w czwartym meczu, Knicks znaleźli środki, aby wrócić i wywalczyć dwa zwycięstwa, które mogłyby być warte tytułu (a może Spurs mają potworną moc, by osiągnąć historyczne duszenia?).

Jedno jest pewne, szanse są wyraźnie po stronie Nowego Jorku. Tylko jednej drużynie udało się odrobić straty 3:1 w finałach NBA, a Spurs po prostu stracili kilka złotych okazji. Ale dopóki Victor Wembanyama jest na parkiecie, jest nadzieja… zwłaszcza po postawie fanów Knicks, Victor z pewnością będzie chciał klimatyzować całe miasto!

Kibice Knicks rzucali pociskami w Victora Wembanyamę, gdy ten wysiadał z autobusu Spurs! 😡pic.twitter.com/2NNgCc9mOn

— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 11 czerwca 2026 r

Spurs nie mają już prawa popełniać błędów. Muszą teraz osiągnąć to, czego przed nimi dokonała tylko jedna drużyna. Misja prawie niemożliwa? Tak. W ogóle niemożliwe? Historia NBA (włącznie z tym wieczorem) nauczyła nas, aby nigdy nie wypowiadać tych słów zbyt szybko…