Victor Wembanyama staje przed swoim pierwszym meczem eliminacyjnym w NBA, żądał „Tryb Alien”.

Po porażce w piątym meczu, w którym wydawał się bardziej ludzki niż kiedykolwiek, Victor Wembanyama rozegra w najbliższy czwartek pierwszy mecz eliminacyjny w swojej karierze w NBA. Obowiązkowe zwycięstwo dla niego i Spurs, jeśli chcą utrzymać się przy życiu w play-offach i spodziewana jest duża reakcja po słabym występie dwa dni temu.

W ciągu ostatnich 24 godzin wiele powiedziano o Victorze Wembanyamie. W sieciach społecznościowych, na telewizorach, na stronach internetowych, a nawet w różnych podcastach.

Są tacy, którzy zwracają uwagę na jego okrutny brak agresywności i wpływu w meczu tak kluczowym jak piąty mecz finałów konferencji. Ci, którzy wątpią w zdolność Victora do bycia wystarczająco silnym fizycznie, aby zmierzyć się z panującym mistrzem, a Wemby wykazuje niezaprzeczalne oznaki zmęczenia. Ci, którzy twierdzą, że Oklahoma City znalazło właściwą formułę na ograniczenie Obcego. Są nawet tacy, którzy surfowali po kontrowersjach związanych z sekwencją wideo z udziałem Wemby, w której Francuz szepcze kilka słów do ucha Masona Plumlee i Bismack Biyombo, zanim ci dwaj popełnią poważny faul na zawodniku Thunder, Jaredie McCainie.

Victor Wembanyama nic nie powiedział. Dosłownie.

Oczekiwany przez dziennikarzy, którzy mieli wiele pytań w związku z jego słabym występem, Wemby nie pojawił się na konferencji prasowej, co zaostrzyło krytykę pod jego adresem i zmusiło NBA do udzielenia mu ostrzeżenia. Jednak na reakcję Victora po odcinku Game 5 nadal czekamy. Będzie musiała interweniować na miejscu.

W tej serii na szczycie przeciwko Thunder były momenty, gdy Victor Wembanyama honorował swój status obcego. Jego pierwszy mecz w OKC pozostaje i pozostanie – cokolwiek się wydarzy – jednym z najlepszych występów w historii play-offów (41 punktów, 24 zbiórki). Kolejnym wzorem dominacji był jego występ w czwartym meczu, którego symbolem był strzał z pomocy (33 punkty).

Ale w środku tego wszystkiego Wemby ponownie stał się człowiekiem podczas trzech porażek San Antonio z Thunder (średnio 22,3 punktu i 9 zbiórek). Nie trzeba być geniuszem, aby zrozumieć, że Spurs będą potrzebować zwycięzcy w „trybie Obcym”, aby mieć nadzieję na zdobycie siódmego meczu tego wieczoru.

Victor Wembanyama i jego drużyna Spurs rozegrają swój pierwszy mecz eliminacyjny w fazie play-off. Ze wszystkim, co się z tym wiąże: presją związaną z zakazem popełniania błędów, napięciem związanym ze stawką i potrzebą zabłyśnięcia lub zaryzykowania nagłego zakończenia sezonu.

Od początku swojej kariery w NBA, a nawet w międzynarodowych rozgrywkach, Wemby przyzwyczaił się do bycia na szczycie największych wydarzeń. Pamiętamy jego finał do lat 19 z reprezentacją Francji na Mistrzostwach Świata 2021, gdzie był o krok od pokonania Team USA i… Cheta Holmgrena z występem XXL (22 punkty, 8 zbiórek, 8 bloków). Oczywiście pamiętamy także finał Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku, gdzie jego 26 punktów i 7 zbiórek przyprawiło Avengersów o pot. A potem był jego pierwszy mecz w fazie play-off przeciwko Blazers kilka tygodni temu – 35 punktów – i wszystkie inne potworne występy, które po nim nastąpiły (zwłaszcza trzeci mecz przeciwko Wilkom), które poprowadziły Spurs do dwóch małych zwycięstw w finałach NBA.

Victor należy do tych, którzy przekraczają siebie, gdy wymaga tego chwila. A czwartkowy mecz nr 6 z pewnością będzie jednym z takich momentów.

Pokonanie Thunder – obecnego mistrza – w celu wygrania decydującej siódmej rundy nie jest misją, którą można wykonać w pojedynkę. Spurs będą potrzebować wielu wkładów, zwłaszcza ze strony obrońców De’Aarona Foxa i Dylana Harpera, którzy obecnie znajdują się w trudnej sytuacji fizycznej. Z drugiej strony to Victor Wembanyama i nikt inny będzie musiał wskazać drogę, wpłynąć na mecz od pierwszej sekundy i poprowadzić swoich kolegów z drużyny właściwą drogą. Krótko mówiąc, wszystko, czego nie mógł zrobić w Game 5.

Mógłbyś nam powiedzieć, że francuski fenomen ma dopiero 22 lata. Z pewnością. Powiesz nam, że rozpoczyna dopiero trzeci sezon w NBA i gra dopiero w swoich pierwszych play-offach. Z pewnością. Jednak wymachiwanie dziś kartą braku doświadczenia, gdy Victor wielokrotnie udowadniał, że nie należy z nim rozmawiać na temat wieku, oznaczałoby obniżenie poprzeczki wobec zjawiska, które nieustannie rozsadza oczekiwania.

Więc tak, tego wieczoru spełnią się oczekiwania świata koszykówki. Być może nawet bardziej niż kiedykolwiek. Takie jest prawo, jeśli jesteś graczem pokoleniowym, masz jedną z najlepszych pierwszych kampanii w historii play-offów NBA i kiedy podążasz drogą tak szaloną, że pewnego dnia może nawet wciągnąć tego gościa do debaty GOAT.

Eliminacja w finałach konferencji nie umniejsza tego, co Wemby osiągnął ze swoim zespołem, ponieważ młodzi Spurs w tym sezonie przekroczyli już wszelkie szanse, aby znaleźć się na tym etapie. Ale nieuchronnie pozostawi to posmak niedokończonych spraw. Zwłaszcza w przypadku kolejnego rozczarowującego występu. Ponieważ kiedy jesteś Victorem Wembanyamą, tylko jeden cel jest naprawdę ważny: zdobycie szczytu.

Zwycięstwo dziś wieczorem i będzie o krok bliżej. Porażka i wróci do punktu wyjścia.

  • Mitch Johnson o Victorze Wembanyamie: „Musi oddać więcej niż 15 strzałów”