Victor Wembanyama skrytykowany za to, że nie podał ręki Knicks: bezużyteczna kontrowersja?

Od zakończenia finałów NBA Victor Wembanyama znalazł się w centrum krytyki płynącej prosto zza Atlantyku. Kilka osobistości medialnych w szczególności podkreśliło jego „brak dojrzałości”, ponieważ nie podał ręki Knicks po porażce…

17 lat temu, po eliminacji z Magic w finale konferencji w 2009 roku, LeBron James opuścił podłogę ze spuszczoną głową, nie witając się z przeciwnikiem. Bardzo szybko pojawiły się negatywne reakcje na króla: , ,…

Dziś z tą samą krytyką przyszła kolej Victora Wembanyamy.

„Chciałbym, żeby gracze Spurs uścisnęli dłoń Knicks. Ale odeszli i było to bardzo rozczarowujące” oświadczył Draymond Green w swoim podcaście, po czym dodał: „Przypisuję to młodości i brakowi przywództwa. Jest sposób na zwycięstwo i sposób na przegraną, a opuszczenie boiska bez patrzenia przeciwnikowi w oczy nie jest sposobem na przegraną. »

Draymond Green nie jest jedyną osobą, która wytykała Victora i Spurs za ich zachowanie po meczu. zadeklarował na przykład raper Cam’ron na planie. Nick Young, były zawodnik NBA, poszedł znacznie dalej i wprost nazwał Wemby .

Draymond na Wemby nie podaje dłoni Brunsonowi po finałach:

„Spójrz swojemu zabójcy w twarz… jeśli opuścisz sąd i nie spojrzysz mi w twarz, a ja cię po prostu pobiję. Właściwie wiem, że jestem twoją własnością na zawsze. „

(przez @Money23Green, h/t @GothamJD) pic.twitter.com/5LlB5cIvTD

— Legion Hoops (@LegionHoops) 15 czerwca 2026 r

Jak widać w oczach niektórych wypadło to bardzo źle. Czy jednak ta kontrowersja jest uzasadniona? Czy wręcz przeciwnie, nieproporcjonalne?

Po pierwsze, żadna pisemna zasada nie wymaga od graczy NBA uścisku dłoni przeciwnika na koniec serii play-off. To nie jest tak, jak w sportach walki, gdzie oszczędzanie jest integralną częścią konfrontacji. W NBA jest to raczej zwyczaj, tradycja pokazująca, że ​​rywalizacja nie powinna mieć pierwszeństwa przed szacunkiem między przeciwnikami.

Punkt drugi: Victor Wembanyama właśnie przegrał swój pierwszy finał NBA, piąty wielki finał w jego karierze koszykówki, a ma zaledwie 22 lata. Czy naprawdę zasługuje na publiczną krytykę za to, że nie podał dłoni przeciwnikom, gdy przeżywał największe rozczarowanie w NBA i był o krok od spełnienia swojego największego marzenia? Niektórzy powiedzieliby, że jest to część pakietu, w którym jesteś uważany za przyszłą twarz ligi. Może. Ale to nie czyni go niewrażliwym na emocje – frustrację, złość, smutek – mimo wszystko.

„Szczerze mówiąc, myślę, że ludzie robią z tego wielką sprawę. To bardzo konkurencyjny sport, a my jesteśmy ludźmi, jak wszyscy inni. » – Kobe Bryant w 2009 r. w sprawie LeBrona Jamesa, krytykowany za to, że nie podał ręki Magicowi

Tak, Victor Wembanyama mógł po porażce zachować się lepiej. Mógł zostać na parkiecie, przywitać się z zawodnikami Knicks, okazać im szacunek, na jaki zasługują, a następnie wrócić do szatni. Ale on tego nie zrobił.

Czy to powinno czynić go złoczyńcą? Nie. To tylko dowodzi, że Wemby – tak często wzorowe – również wciąż znajduje się w fazie uczenia się.

Jay Williams twierdzi, że nie wierzy, że zawodowi sportowcy powinni podawać sobie dłonie po meczu.

Czy zgadzasz się? pic.twitter.com/2rLHTvMFQw

— Yahoo Sports (@YahooSports) 15 czerwca 2026 r

„Miesiąc miodowy się skończył”: Wemby, zmieniający się wizerunek

Bezużyteczna czy nie, ta kontrowersja ma tę zaletę, że pokazuje, że Victor nie jest już jednomyślny, ten, który w sezonie zasadniczym był chwalony we wszystkich czterech kątach ligi za poziom dominacji, dojrzałość i inteligencję. Ten odcinek stanowi kroplę, która przelała czarę goryczy, wazon, który stopniowo zapełniał się podczas play-offów, ale szczególnie podczas finałów NBA.

W ostatnich tygodniach Wembanyama wyróżniał się nie tylko występami na korcie. Wyróżniał się także rażącymi faulami, przez co bardzo często był celem fizycznym swoich przeciwników. Jeden z nich zaowocował wydaleniem, gdy wbił łokieć w gardło Naz Reida, a inne były przeciwko Jalenowi Brunsonowi i Knicks (niektóre nawet nie zostały ukarane, a co mogło skutkować zawieszeniem w przypadku meczu 6).

W meczu przeciwko Thunder w finałach Konferencji Zachodniej pamiętamy również tę sekwencję, w której Victor zdaje się prosić swoich kolegów z drużyny Masona Plumlee i Bismack Biyombo, aby pod koniec meczu popełnili „duże błędy”, co zrobili w przypadku Jareda McCaina.

Victor Wembanyama do Masona Plumlee w meczu 5:

„Trudne tłumy.”

(przez @ShowCaseShabazz, h/t @Fullcourtpass) pic.twitter.com/e7gGDMia15

— Legion Hoops (@LegionHoops) 29 maja 2026 r

Niemal cudem Obcy uniknął wszelkich dodatkowych sankcji ze strony NBA podczas play-offów, co doprowadziło niektórych do twierdzenia, że ​​jest nadopiekuńczy przez Ligę. Wembanyama nie został także ukarany za opuszczenie konferencji prasowej – choć narzucone przez NBA – po porażce w Oklahoma City.

Do tego wszystkiego należy dodać pewne wypowiedzi na konferencjach prasowych, które zostały odebrane jako arogancja (np.: ), a nie przejrzystość czy przejaw zaufania. Musimy dodać jego chwile nieobecności (tu i ówdzie) w finale przeciwko Knicks, zwłaszcza po bzdurach z Mitchellem Robinsonem, które pokazały, że Wemby nie był jeszcze gotowy – fizycznie, psychicznie i technicznie – na zdobycie pierścienia.

Tak wiele odcinków, które ostatecznie zszarganiły niemal doskonałą reputację.

„Był ulubieńcem NBA, odkąd dołączył do ligi. A potem nastąpiły play-offy i ton mediów w stosunku do niego całkowicie się zmienił, z naciskiem na to, co zrobił, a czego nie. (…)” – Matt Barnes, były zawodnik NBA

Miesiąc miodowy Wemby oficjalnie dobiegł końca 👀

Matt wyjaśnia, dlaczego zmienił się ton mediów w sprawie Victora Wembanyamy… i dlaczego nie ustępuje 😤 pic.twitter.com/dKHS1meK90

— ALL THE SMOKE (@allthesmokeprod) 17 czerwca 2026 r

Jeśli finały NBA niewątpliwie zrujnowały wizerunek idealnego zięcia Victora Wembanyamy, to to bolesne doświadczenie wydaje się stanowić niezbędny krok w jego ewolucji, zarówno na boisku, jak i poza nim.

Etap, który pozwoli mu nabrać dojrzałości, aż pewnego dnia zwycięży.

  • Victor Wembanyama po porażce w finale NBA: „Największa lekcja w moim życiu”