W zeszłym roku zajmując 13. miejsce w Konferencji, nieobecny w play-offach od 2019 roku, San Antonio Spurs po serii 22 sezonów z rzędu w 2019 roku przeszedł przez wielką suszę. Susza dobiega końca, a Teksańczycy wracają na najwyższe szczeble ligi i to w wielkim stylu. 50 zwycięstw w tym sezonie, wciąż jest miejsce na więcej.
I pomyśleć, że na początku sezonu panował konsensus co do tego, że Spurs poradziliby sobie bardzo dobrze, gdyby „tylko” zakwalifikowali się do play-offów… naiwność, gdy nas trzymacie.
Victor Wembanyama i jego ludzie musieli to widzieć z daleka i zacisnęli pięści. Przez cały sezon wszyscy przekraczali granice, aby osiągnąć nieoczekiwane dotąd wyżyny i nie jest tajemnicą, że jeśli tak ciężko pracujesz, zostajesz nagrodzony.
Wczoraj wieczorem San Antonio przekroczyło symboliczną granicę 50 zwycięstw po sukcesie przeciwko Clippers Dariusa Garlanda. Mecz kontrolowany od początku do końca, pomimo lekkiego potu na samym końcu meczu, ale najważniejsze jest to, że Spurs znów są na szczycie.
Jako druga drużyna w lidze, po aktualnym mistrzu Thunder, osiągnęła ten kamień milowy, Éperons odzyskują status, który był kiedyś dla nich zwyczajowy, ale którego nie udało jej się osiągnąć od… sezonu 2016-17.
Prawie 10 lat! Tony Parker nadal był częścią składu, Golden State dowodził całą ligą, Waszyngton grał z czołowymi zawodnikami Wschodu… tak daleko to sięga!
Ale vintage jest w modzie i biorąc pod uwagę miłość, jaką obdarzają nas San Antonio Spurs, nie zamierzamy rezygnować z świętowania powrotu tej historycznej serii do jej zwyczajów z przeszłości. Prawdę mówiąc, nawet chcielibyśmy zobaczyć więcej… i Wemby też:
„Robimy postępy, ale to wciąż nie wystarczy. Chcę co najmniej 60, żeby zrównoważyć mój debiutancki sezon. »
Reakcja Wemby’ego na pierwszy od dziewięciu lat sezon Spurs z 50 zwycięstwami:
„Jest wzrost. Nadal nie wystarczy. Chcę zdobyć co najmniej 60, aby zrównoważyć mój debiutancki sezon. ” pic.twitter.com/kgYXmWa4lV
— Jared Weiss (@JaredWeissNBA) 17 marca 2026 r