Spurs: minuty bez Victora Wembanyamy, prawdziwy problem w meczu z Thunder

Przed trzecim meczem pomiędzy Spurs a Thunder, który odbędzie się dziś wieczorem, wystarczy jedna statystyka, aby fani San Antonio oblali się zimnym potem. Kiedy Victora Wembanyamy nie ma na boisku, Oklahoma City dobrze się bawi.

Spurs odnieśli sukces, podejmując się meczu z obrońcą tytułu na własnym terenie. Jeśli jednak chcą wygrać serię, będą musieli lepiej zarządzać minutami, gdy ich Obcy nie jest na boisku.

+17 z Wemby, -19 bez Wemby

Nie jest tajemnicą, że Victor Wembanyama jest jednym z najbardziej wpływowych graczy w NBA po obu stronach boiska, prawdopodobnie nawet najbardziej wpływowym ze wszystkich. Dotyczy to każdego przeciwnika, nawet Thunder.

W pierwszych dwóch meczach serii pomiędzy San Antonio a Oklahoma City Spurs mają 17-punktową przewagę nad obrońcą tytułu w ciągu 86 minut. Przewaga, która powstała szczególnie w pierwszym meczu, kiedy Victor położył 41 pionków i 24 zbiórki na prowadzeniu OKC. Oprócz swojego wkładu w zdobywanie punktów i zbiórek, Victor Wembanyama sprawił, że Thunder byli nieszczęśliwi w obronie. Według statystyk NBA, w pierwszym meczu Oklahoma City trafiało tylko 36,9% na Wemby na parkiecie (31/84). Kiedy był na ławce rezerwowych? 58,8% (10/17)!

A to prowadzi nas konkretnie do następnego punktu: trudności, jakie Spurs napotkał w minutach bez Wemby.

W ciągu zaledwie 20 minut gry w obu meczach San Antonio odebrało Thunder 19 punktów, gdy Victor odpoczywał. Postać budząca niepokój na przyszłość. W sezonie zasadniczym, a nawet na początku play-offów, Spurs pokazali, że potrafią dobrze grać bez Obcego i pozostać bardzo konkurencyjnym zespołem. Przeciw Gromu? To zupełnie nie ta sama historia.

W ofensywie OKC znajduje swoją strefę komfortu bez 2 m24 Wemby’ego w barwach, co można wytłumaczyć znacznie wyraźniejszą agresywnością w kręgu i możliwościami, które w związku z tym otwierają się naturalnie. Wpływ Luke’a Korneta – nie 100% – jest zdecydowanie zbyt niewystarczający, aby zrekompensować minimum. Z drugiej strony wiemy, w jakim stopniu globalne – a zwłaszcza powietrzne – zagrożenie Victora przyciąga obronę, ułatwiając w ten sposób życie jego przyjaciołom. Nieobecność De’Aarona Foxa jest bardzo odczuwalna. Kontuzja Dylana Harpera w drugim meczu również odegrała pewną rolę, a Spurs zamienili się w maszynę do utraty piłki, a Stephon Castle był jedynym prawdziwym zawodnikiem zajmującym się piłką z tyłu.

Thunder, dzięki bogatemu składowi, dysponują ogromnymi zasobami, z którymi nawet Spurs czasami mają trudności, zwłaszcza ze względu na obecne kontuzje. Oczywiście powiecie nam, że OKC musi obejść się bez Jalena Williamsa, ale Thunder rozegrali dużą część sezonu bez J-Duba, a Mark Daigneault znacznie częściej zmienia składy. Trochę informacji za pośrednictwem: pięciu zawodników Spurs zagrało od 90 do 70 minut w pierwszych dwóch meczach dla San Antonio, tylko jeden dla Thunder (Shai Gilgeous-Alexander). Wszystko po to, aby podkreślić, że ryzyko zmęczenia stanowi coraz ważniejszy czynnik.

„Zależność Wembanyamy” Spurs od OKC ilustruje jedna statystyka:

– 86 minut z Wemby na boisku
– Spurs mają +17

– 20 minut bez Wemby’ego na boisku
– Spurs mają -19

(nie dotyczy @ZachLowe_NBA) pic.twitter.com/1JzB8PN5Uj

— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 22 maja 2026 r

Posiadanie „uzależnienia od Wembanyamy” jest oczywiście logiczne, biorąc pod uwagę wyjątkowy poziom Victora. Jednak Spurs są obecnie deklasowani przez Thunder, gdy Obcy nie gra, i będą musieli wykazać się większym oporem, aby mieć nadzieję na przejęcie kontroli nad serią.

Wiemy, że aktualny mistrz potrafi znaleźć najmniejszą lukę i mocno ją przycisnąć. Spurs muszą pokazać, że potrafią utrzymać głowę nad wodą bez Wemby, zaczynając od dzisiejszego wieczoru podczas trzeciego meczu.

  • Victor Wembanyama kontra Isaiah Hartenstein: sędziowanie w centrum uwagi wszystkich meczów nr 3