Sixers są jedną z drużyn walczących o podpisanie kontraktu z LeBronem Jamesem, na którego decyzję czeka cała planeta NBA. I wystarczyły trzy słowa wypowiedziane wczoraj przez króla, aby fani Filadelfii zapłonęli.
Nie jest tajemnicą: LeBron James uwielbia go obserwować i lubi podsycać spekulacje, gdy tylko ma ku temu okazję.
Król wykorzystał nowe publiczne wystąpienie w najbliższy piątek na Fanatics Fest w Nowym Jorku w ramach programu The Shop, aby rozgrzać publiczność, a w szczególności fanów Sixers.
„Chcę dołączyć do franczyzy, która w pewnym sensie podziela tę samą filozofię co ja, a mianowicie przyjęcie nawyków mistrzów każdego dnia, ufając przede wszystkim procesowi („Zaufaj procesowi”, przyp. red.)…”
„Zaufaj procesowi” to oczywiście hasło, które towarzyszy Sixers od początku ery Joela Embiida (pseudonim „The Process”) i rekonstrukcji zapoczątkowanej przez Sama Hinkiego – legendarną postać tankowania w NBA – w połowie 2010 roku.
Nic dziwnego, że niektórzy natychmiast zinterpretowali tę informację medialną jako sygnał wskazujący na rychłe przybycie LeBrona do Filadelfii. Ale król chciał uspokoić zapał fanów Filadelfii.
LeBron 20 sekund później:
„Mówię o „Zaufaj procesowi”, odkąd zostałem wybrany w drafcie w 2003 roku, a Embiid jeszcze się nie urodził. »
😭😭 https://t.co/deo7T43mka
— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 17 lipca 2026 r
W końcu dużo pokazu za niewiele, skoro LeBron wciąż nie ogłosił niczego na temat tożsamości swojego przyszłego zespołu.
Najnowsze plotki sugerują jednak, że wszystko rozstrzygnie się pomiędzy Cleveland, Miami i… Filadelfią. Według informatora Dave’a McMenamina (), jego decyzja może zapaść w ten weekend lub na początku przyszłego tygodnia.