Obcięty dzisiaj przez Spurs Jeremy Sochan znalazł już swój nowy zespół. Polski skrzydłowy do końca sezonu zwiąże się z New York Knicks.
Kiedy jeszcze grał w Teksasie, Jeremy Sochan był często cytowany w plotkach transferowych. W obliczu konkurencji w Spurs JS stopniowo przesuwał się na koniec ławki rezerwowych. Wspomniano o wielu możliwościach wyciągnięcia czegoś z tej sytuacji, ale na stole liderów Spurs nie pojawiła się żadna wystarczająca oferta.
W rezultacie skrzydłowy, ku zaskoczeniu niemal wszystkich, został rozwiązany przez swoją byłą drużynę i mógł podpisywać kontrakty, gdziekolwiek chciał. Będzie to drużyna New York Knicks, która zdecydowała się uczynić go piętnastym zawodnikiem w ramach gwarantowanego kontraktu w celu powiększenia składu.
Nowy Jork śledził Sochana już przed terminem handlu i ostatecznie odebrał go bez odszkodowania…
Dwa miesiące przed play-offami The Knicks wzmacniają swój skład! https://t.co/N8rngdJvwh pic.twitter.com/qe0B2hB4NJ
— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 12 lutego 2026 r
Przed opuszczeniem drużyny Mitcha Johnsona Jeremy Sochan był w stanie rzucać dziesięć punktów na mecz, jednocześnie mocno się broniąc i walcząc dla kolektywu. Poza boiskiem był bardzo ceniony w szatni za dobry humor i nawiązał pewną więź z Victorem Wembanyamą z draftu tego ostatniego.
Farbowanym skrzydłowym interesowało się wiele drużyn, w tym Bucks, Sixers i Suns, ale ostatecznie zwyciężyli Knicks, którzy mieli wystarczająco dużo miejsca w czapce od czasu transferu Guerschona Yabusele do Chicago. Teraz reprezentant Polski, mający zaledwie 22 lata, ma wielką szansę na wznowienie kariery w Nowym Jorku, tego mu tylko życzymy.