Rockets już opanowali Lakers: cześć Houston, mamy duży problem…

Po dwóch początkowych porażkach w serii, w której zmierzyli się z Lakersami – pomimo pozbawienia Luki Doncicia i Austina Reavesa – Rockets wydają się osaczeni, zarówno w grze, jak i taktyce. Pobudka podczas trzeciego meczu w Houston nie jest już tylko pożądana, ale wręcz obowiązkowa.

48 minut to może trochę za mało, aby wyciągnąć prawdziwe wnioski z serii play-offów. Po dwóch meczach możemy jednak zacząć mówić o wymiernych obserwacjach. Jeśli chodzi o Rockets, bądźcie ostrożni: zmoczcie szyję, jest brzydko, ale zastrzelimy karetkę.

Dwa mecze rozegrane przy wyraźnej porażce zawodników. Zbiorowa komunikacja, która wydaje się być na dystans, sekwencja działań bez jakiejkolwiek prawdziwej chemii, a przede wszystkim główny gracz, który oscyluje między przejrzystością a niewidzialnością.

„Musimy się spotkać. Rozmawiamy razem, ale takie rzeczy się zdarzają. Musimy się zjednoczyć… Jeśli przegramy, przegrywamy razem, a jeśli wygramy, sytuacja będzie taka sama. Nastawienie musi być inne w trzeciej grze. ” – Sengun na konferencji prasowej po meczu 2

Alperen Sengun z pewnością nie jest jedynym zawodnikiem Houston, który nie podołał wyzwaniu, jest jednak jedynym zawodnikiem o swoim statusie w drużynie, który był nieobecny przez dwa mecze. Nie możemy dać się zwieść jego występowi w drugim meczu (20 punktów, 11 zbiórek, 5 asyst przy skuteczności strzałów 9/20), co nie sugeruje, że nie trafiał łatwych koszy, gdy Rockets mieli środki, aby wrócić na poziom. Występ, który nie pokazuje słabej inwestycji w defensywie, braku możliwości dokładnego odczytania ekranu i wykonania odpowiedniego ruchu, aby zablokować wynikowy rzut.

Mimo wszystko być może nie jest on odpowiedzialny za wszystkie problemy. A zwłaszcza takiego, który mógłby zapewnić Rockets przewagę 2:0: przejście. W tej drużynie jest kilku młodych zawodników, którzy potrafią mocno biegać (Tari Eason, Jabari Smith, Reed Sheppard, a zwłaszcza Amen Thompson). Dzięki za nadanie tempa, cholera. Nienormalne jest podporządkowanie się senatorskiemu pociągowi Lakers (poszukiwanych przez Redicka), którzy czasami mają luksus gry w kontrataku i zdobywania punktów. Świat zostaje wywrócony do góry nogami, gdy spojrzymy na liczby.

Poważnym problemem jest także adres 3-punktowy. Dla zespołu, który regularnie zdobywał 36,5% punktów z dystansu (nie jest to szaleństwo, ale też nie jest okropne), podpisanie wczorajszego meczu za łukiem 7/24 stanowi duży problem. Szczególnie, gdy zobaczysz liczbę otwartych strzałów oddawanych przez zespół. Odzwierciedlenie oczywistego braku pewności siebie, który wydaje się uniemożliwiać graczom podejmowanie pojedynków w kilku dobrze wykorzystanych sytuacjach przejściowych. Kiedy nic nie idzie dobrze, nic nie idzie dobrze, więc nie szukaj tego.

Strzelaniny Rockets w pierwszych dwóch meczach przeciwko Lakers:

🔸 Łącznie 71/182 (39%)
🔸 18/62 przy 3 punktach (29%)

Analiza roku: ciężko wygrać mecz koszykówki, jeśli nie wiesz, jak wrzucić dużą pomarańczową piłkę do kosza. pic.twitter.com/FGLQGou071

— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 22 kwietnia 2026 r

Ime Udoka, totalna katastrofa

JJ Redick jest dobrym trenerem. Niedoświadczony na najwyższym poziomie koszykówki NBA na ławce rezerwowych, ale trener z pomysłami. I trenera, który je stosuje. W tej serii robi to wyraźną różnicę na jego przeciwniku, który do niczego się nie dostosowuje, nie daje swoim zawodnikom niczego, co mogłoby spróbować wprowadzić ich w łatwe pojedynki i sprzyjające sytuacje w grze.

Ime Udoka jest głównym winowajcą straszliwej porażki Rockets. Prowadzi młodą grupę przeciwko składowi, który nie jest już tak młody i który przede wszystkim jest ograniczony do ośmiu zawodników w swojej rotacji. Nie ma jednak ochoty namawiać swoich zawodników, żeby pchali piłkę.

JJ Redick jest obecnie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie: LeBron James (41 l.) może poświęcić trochę czasu na przyjęcie piłki, może też poświęcić czas na powrót do obrony bez wypalenia się. To samo dotyczy całej grupy, która musi jedynie włożyć wysiłek na połowie kortu. Ogromny, bezcenny prezent, który daje Lakersom zasoby potrzebne do wygrania dwóch pierwszych gier z serii.

I jeśli po raz kolejny gra Rockets pokazała swoją skuteczność na połowie boiska… ale nie, wcale. Brak prawdziwego organizatora gry jest rażący, a Sengun jest tak biedny, że nawet nie powinniśmy myśleć o umieszczeniu go w tym rejestrze. Jesteśmy zatem świadkami dziwnej sekwencji izolacji, każda słabiej odczuwalnych od drugiej, prowadzących do powtarzających się niepowodzeń, pomimo zdecydowanej dominacji Houston w zbiórkach ofensywnych (17-9 w drugim meczu, 21-3 w pierwszym meczu lub łącznie 38-12!). Po prostu NIEMOŻLIWE jest przegranie meczu przy tak dużej liczbie drugich szans.

Kolejny przykład bierności trenera: Kevin Durant. Zajęty przez dwóch po grzmiącym początku meczu, Slim Reaper tak naprawdę nie istniał. Rozwiązanie dostarczone przez Udokę? Żadnych, jak już możesz sobie wyobrazić, jest to naprawdę głupie, ponieważ KD kończy z 9 straconymi piłkami. Tym bardziej frustrujące jest, gdy mecze kończą się różnicą mniejszą niż dziesięć punktów…

A zatem tak, pan potrafi na konferencji prasowej trafnie przeanalizować negatywne momenty gry swojej drużyny. Zrobił to znakomicie w pierwszym meczu, podobnie jak tej nocy po meczu drugim. A jednak gra pozostaje taka sama, sterylna. Już czas się obudzić, naprawdę.

Słucham konferencji prasowej Ime Udoki.

Analizując to, co poszło nie tak, ma 100% racji.

Ale to samo było po pierwszym meczu i wczoraj wieczorem nic szczególnego się nie zmieniło.

Z drugiej strony poczułem odrobinę fatalizmu w związku z rażącą nieobecnością organizatora gry.

— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 22 kwietnia 2026 r

Powodów do nadziei wciąż jednak jest wiele. Po pierwsze dlatego, że serial trafia do Houston, w znajomym pomieszczeniu, przed publicznością, która z pewnością będzie zarówno wymagająca, jak i zachęcająca. Kevin Durant również o tym wspomniał na konferencji prasowej, co całkiem słusznie okaże się w nocy z piątku na sobotę!

„Pokazali najlepszą wersję siebie w pierwszych dwóch meczach, podczas gdy my graliśmy słabo. »