Connect with us

Economy

Polska – Istnieje pilne zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników

Published

on

Polska – Istnieje pilne zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników

W wielu polskich miastach są oferty pomocy dla pracowników zagranicznych (AFP/Janick Skarżyński)

lekarz. Renata Orłowska przegląda statystyki, kolumny liczb przewijające się po płaskim ekranie. „Emigracja z i do Polski” – głosił nagłówek.

Pisze krótko, potem przewija i drukarka włącza się, ale na bardzo krótko. „To dla niej” – mówi.

Artykuł stanowi część pięcioczęściowego cyklu raportów pt. „Polska: historie o przybyciu, wyjeździe i pobycie” w ramach programu „Oblicza Europy”.

Ekonomistka wyjmuje z drukarki kilka kartek papieru i kładzie je na biurku przed sobą. Imigracja i emigracja rejestrowana przez Główny Urząd Statystyczny w Warszawie od 1966 roku. Po lewej stronie liczba osób, które opuściły Polskę. Po prawej stronie są ci imigranci. Ostatecznie bilans: rok po roku duży minus.

Więcej opuszczają, niż przychodzą

„Według oficjalnych polskich statystyk za granicą pracuje obecnie około dwóch milionów Polaków. Dane pokazują, że różnica między imigracją a emigracją zmniejsza się, ale nadal znacznie więcej osób wyjeżdża z kraju, niż do niego przyjeżdża”.

Polska od kilkudziesięciu lat jest krajem imigracji netto. Renata Orłowska jest ekonomistką. Kieruje Instytutem Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych na Uniwersytecie Gdańskim w Sopocie. Migracja jest jednym z głównych tematów jej badań. Temat, który jest obecnie bardzo szeroko omawiany w Polsce:

„Jeśli przejedziecie przez trzy miasta: Gdańsk, Sopot i Gdynię, wszędzie zobaczycie banery i plakaty z ofertami pracy. Robotnikom budowlanym można łatwo zaproponować pensję w wysokości 5 tysięcy złotych miesięcznie, czyli wyższą niż średnia polska pensja jest również bardzo wysoka płaca. „Wyraźny sygnał, że istnieje pilne zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników”.

Polscy specjaliści są kłusowani

Dobra gospodarka i zmiany demograficzne, a poza tym ponad dwa miliony Polaków pracuje poza granicami kraju. Nie dotyczy to liczby osób pracujących nielegalnie za granicą. Stopa bezrobocia jest na historycznie niskim poziomie. W sierpniu 2018 roku odsetek ten wynosił zaledwie 3,4 proc.

READ  Bez złagodzenia: zgodnie z protokołami z posiedzenia Fed, Fed w USA chce dalej zdecydowanie walczyć z inflacją | biuletyn Informacyjny
 Ekonomistka Renata Orłowska siedzi przed komputerem

Ekonomistka Renata Orłowska zajmuje się imigracją i emigracją w Polsce. (Radio Deutschland / Anya Shrum)

„Widzimy deficyty w różnych sektorach. Nie dzieje się tak dlatego, że nasz system kształcenia nie kształci wystarczającej liczby absolwentów, ale dlatego, że wielu zagranicznych pracodawców kradnie tych specjalistów. Nie mam na myśli tylko absolwentów uczelni, ale wykwalifikowanych pracowników i rzemieślników dziedzinach: budownictwo, transport, przemysł ciężki i rzemiosło.” Pielęgniarstwo, handel detaliczny, wszystkie te branże doświadczają znacznych niedoborów siły roboczej.

Szczególnie młodzi ludzie byli trzymani z daleka

Gdy w 2004 r. Unia Europejska rozszerzyła się na wschód, imigracja stała się „gorącym tematem” – wspomina ekonomista. W tym czasie 650 000 Polaków szybko przedostało się na zachód, do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Zwłaszcza młodzi absolwenci uczelni technicznych i wyższych odwrócili się od ojczyzny:

„Tak naprawdę Wielka Brytania – jako pierwszy rynek w pełni otwarty dla polskich pracowników – stała się kierunkiem dla wielu Polaków, ale od wielu lat krajem nr 1 są także Niemcy ostatnich latach „Skandynawia stała się dużym rynkiem”. Inne przyciągają polskich pracowników. „Wyjeżdżają całe rodziny, bo Skandynawia oferuje bardzo dobre warunki”.

Pytanie patriotyczne

Renata Orlauskas zna także wiele osób, które wyjechały za granicę. Niektórzy z jej kuzynów, krewni i znajomi jej męża. Szczupła i dobrze ubrana ekonomistka stwierdziła, że ​​nigdy nie myślała o wyjeździe z kraju, zakładając kosmyk kręconych blond włosów za ucho.

„Miałem wiele okazji do emigracji w latach 80. w Niemczech, którzy sugerowali mi, że powinienem dokończyć studia w Niemczech. Być może miało to jakiś wpływ pewna edukacja narodowa sugeruje, że „pozostaje tam, gdzie się urodził”.

Gdybyś wyszedł, prawdopodobnie nie siedziałbyś dziś na uniwersytecie. Ekonomista może to również wyczytać z danych badawczych: wielu odchodzi – a rzadko ktoś wraca. Oznacza to również, że kampanie na rzecz werbowania osób powracających, takie jak te prowadzone przez rządzącą Partię Prawo i Sprawiedliwość, mają charakter populistyczny. Już nie. Ekonomista uważa, że ​​nie rozwiążą one problemu niedoboru rąk do pracy w Polsce. Wymaga to migracji:

READ  Ile pieniędzy naprawdę możemy zaoszczędzić w 2022 roku?

„Myślę, że byłoby wspaniale, gdybyśmy mieli dane z badań pokazujące, że w polskim społeczeństwie panuje przekonanie, że zagraniczni pracownicy byliby najłatwiejszym i najszybszym sposobem na zaspokojenie popytu na pracę w niektórych branżach. Nie prowadzi się takich badań”.

Filipińczycy mile widziani

Jakie są wstępne próby rządu. Obecnie negocjuje z Filipinami tzw. umowę o pracę w celu zatrudniania pracowników z tego kraju Azji Południowo-Wschodniej. Przecież 80% Filipińczyków to katolicy. – Do tej pory to właśnie Ukraińcy ratowali polską gospodarkę przed załamaniem. Od wybuchu wojny na wschodniej Ukrainie z sąsiedniego kraju wysiedlono prawie dwa miliony ludzi.
„Jako naukowiec pozytywnie oceniam migrację, ponieważ ma ona pozytywne skutki gospodarcze, niezależnie od motywacji migrantów, ale dla mnie osobiście każdy, kto zostaje w swojej ojczyźnie, jest swego rodzaju bohaterem, ponieważ nie może opuścić kraju w trudnej sytuacji i nie może. także optymistyczny, ponieważ wierzysz, że w kraju nastąpią Zmiany.

Continue Reading
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Economy

Ogromne pytanie w czasach kryzysu: czy nowy statek Disneya może uratować Meyer Werft?

Published

on

Ogromne pytanie w czasach kryzysu: czy nowy statek Disneya może uratować Meyer Werft?

Ogromny system w czasach kryzysu
Czy nowy statek Disneya może uratować Mayera Werft?

Napisane przez Katię Michel

Posłuchaj materiału

Ta wersja audio została stworzona sztucznie. Więcej informacji | Wyślij swoją opinię

Tradycyjny Meyer Werft od tygodni walczy o życie. Wiadomość, że gigant wycieczkowy ma teraz budować kolejnego korporacyjnego giganta w Japonii, przynosi ulgę. Ale jest w tym haczyk.

Wreszcie wydawało się, że to dobra wiadomość: mocno uderzony Meyer Werft otrzymał nowe zamówienie. Starszy partner Bernard Meyer, będący w szóstym pokoleniu dyrektorem firmy, podpisał we wtorek umowę z firmą Oriental Land Company (OLC) w Tokio. Japońska firma jest partnerem Grupy Disney i zamówiła nowy statek wycieczkowy Disneya w firmie Meyer Werft. Gigantyczny statek ma zostać dostarczony w 2028 r., a jego pierwszy rejs odbędzie się w 2029 r.

Bernard Meyer (z prawej) i Kenji Yoshida z podpisanym kontraktem

Bernard Meyer (z prawej) i Kenji Yoshida z podpisanym kontraktem

„Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę dzisiaj podpisać to ważne zamówienie w Tokio i móc pozyskać dla firmy Meyer Werft kolejnego klienta z Japonii” – powiedział Bernhard Meyer w komunikacie prasowym stoczni. „To ważny element długoterminowej przyszłości przemysłu stoczniowego w Papenburgu”. Wtorkowe zdjęcie z Japonii przedstawia uśmiechniętego patriarchę obok prezydenta OLC Kenjiego Yoshidy, gdy dumnie trzymają przed aparatem podpisany kontrakt.

Do 2027 roku deficyt wyniesie około 2,8 miliarda euro

To mogła być przydatna podróż dla Mayera. Ponieważ w domu, w Papenburgu w Dolnej Saksonii, ponad 9 000 kilometrów od Tokio, przyszłość przemysłu stoczniowego, o którym mówi Mayer, jest niepewna. Firma rodzinna ma ponad 200 lat. Firma Meyer Werft jest znana na całym świecie ze swoich statków wycieczkowych i ma inne lokalizacje w Rostocku i Turku w Finlandii. Jednak tradycyjna stocznia od tygodni walczy o przetrwanie. To najgorszy kryzys w historii firmy. Mayer Werft do 2027 roku straci około 2,8 miliarda euro.

Na początku wydaje się to sprzeczne. Księga zamówień Myera jest już dobrze wypełniona. W związku z tym nowe zamówienia, takie jak te na nowy statek Disneya, nie rozwiążą kryzysu. „Nowe zamówienie ma sens, ponieważ pokazuje, że Disney w dalszym ciągu polega na Meyer Werft, ale to nie rozwiązuje problemu finansowania” – mówi Heiko Messerschmidt, kurator regionu IG Metall Coast.

Ponieważ problemy leżą gdzie indziej: klienci zamawiający statki płacą początkowo tylko 20 procent wartości zamówienia. Pozostałe 80 procent popłynie dopiero po dostarczeniu statków. Dlatego stocznie muszą je finansować z góry. Jednak obecnie Meyer Werft nie ma na to wsparcia finansowego.

Powodem jest epidemia. W czasach korony, kiedy statki wycieczkowe uważano za nośniki wirusów, a całe parowce przewożące tysiące pasażerów często poddawano kwarantannie, działalność wycieczkowa praktycznie ustała. W związku z tym przedsiębiorstwa żeglugowe nie zamówiły w tym okresie żadnych nowych statków wycieczkowych.

Meyer Werft utrzymał się na powierzchni, ale został zmuszony do zaciągnięcia długów. Ze względu na lukę w popycie w związku z pandemią korony dostarczanych i opłacanych jest obecnie mniej statków niż zwykle. Ponadto przemysł stoczniowy stał się znacznie droższy ze względu na inflację, na przykład z powodu rosnących cen stali i kosztów personelu. Ponieważ ceny statków są wyraźnie negocjowane z przedsiębiorstwami żeglugowymi, Meyer Werft nie może obecnie przenosić dodatkowych kosztów na swoich klientów.

Walka o przetrwanie na wybrzeżu to także tysiące miejsc pracy. Według własnych informacji firma zatrudnia około 7 tys. osób. Największym pracodawcą w regionie jest przedsiębiorstwo stoczniowe w Papenburgu. Kryzys prawdopodobnie dotknie nie tylko około 3600 osób pracujących bezpośrednio w stoczni. Tysiące innych miejsc pracy zależy od dostawców, takich jak tapicerskie czy stoczniowe lakiernie. Upadłość byłaby druzgocąca dla całego regionu. „Nastroje w okolicy są bardzo napięte” – mówi związkowiec Messerschmid. „Czy to w restauracji, czy w supermarkecie, kryzys w Meyer Werft stanowi problem wszędzie”.

Pieniądze z podatków na ratowanie stoczni?

Aby uzyskać kredyt, Mayer Werft potrzebuje 400 milionów euro. Od tygodni pojawiało się pytanie, czy kraj związkowy Dolna Saksonia i rząd federalny wkroczą, aby uratować stocznię za pieniądze podatników. Inwestorzy prywatni nie wydają się jeszcze wykazywać zainteresowania. Według NDR rządy stanowe i federalne zainwestowały już w stocznię od 2005 roku ponad 1 miliard euro, na przykład w pogłębienie kontrowersyjnej rzeki Ems, aby ogromne statki wycieczkowe ze stoczni mogły pływać na Morze Północne. Politycy obwarowują obecnie warunki potencjalnej pomocy. Meyer Holding przeniósł kiedyś swoją siedzibę z Ems do Luksemburga, aby nie musieć tworzyć rady nadzorczej. Teraz jest zgoda na przywrócenie siedziby, musi też powstać rada nadzorcza.

W przyszłości wpływy rodziny Mayerów mogą się zmniejszyć. Jak po raz pierwszy podała gazeta Osnabrücker Zeitung, Tim i Jan Mayer, synowie starszego wspólnika Bernharda Mayera, opuścili kierownictwo w czerwcu. Według NDR banki i klienci wywierają presję na zarząd stoczni. NDR zacytowała także Bernharda Mayera, który powiedział, że rodzina jest gotowa wnieść swój wkład. Nie jest jasne, czy oznacza to również, że rodzina zapłaci żądane 400 mln euro.

Rodzina Myersów to jedna z najbogatszych rodzin w kraju. Ostatni raz pojawili się na liście 500 najbogatszych Niemców magazynu Manager w 2021 r. i od tego czasu się tam nie pojawiają. Szacunkowa suma aktywów w tamtym czasie: 400 milionów euro.

Artykuł ukazał się po raz pierwszy na Capital.de

READ  Polska: NBP zacieśnia się - co to oznacza dla EUR/PLN?
Continue Reading

Economy

Według Federal Network Agency w pierwszej połowie roku 20 184 skarg: Deutsche Post coraz bardziej irytuje klientów

Published

on

Według Federal Network Agency w pierwszej połowie roku 20 184 skarg: Deutsche Post coraz bardziej irytuje klientów

Negatywny rekord dla żółtego olbrzyma
Coraz więcej klientów skarży się na usługi pocztowe

Posłuchaj materiału

Ta wersja audio została stworzona sztucznie. Więcej informacji | Wyślij swoją opinię

Gdzie jest wiadomość i dlaczego paczka znajduje się w miejscu tak odmiennym od oczekiwanego? Każdy, kto narzeka na jakość usług pocztowych, może skontaktować się z Federalną Agencją ds. Sieci. W pierwszym półroczu organ naliczył znacznie większą liczbę skarg w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. Niezadowolenie obywateli rośnie.

Znacznie więcej obywateli skarżyło się na opóźnione lub brakujące listy i paczki wysłane do Deutsche Post w pierwszej połowie 2024 r. niż w przeszłości. Federal Network Agency ogłosiła, że ​​wpłynęła 20 184 skargi pocztowe, o jedną czwartą więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

Około dwie trzecie skarg dotyczyło listów, a jedna trzecia dotyczyła paczek. 88 procent krytycznych komentarzy było skierowanych przeciwko liderowi rynku DHL i jego oddziałowi pocztowemu Deutsche Post, a pozostała część dotyczyła konkurentów. Jeżeli w drugiej połowie roku poziom skarg utrzyma się na bardzo wysokim poziomie, pod koniec 2024 r. Urząd Nadzoru w Bonn otrzyma w ciągu jednego roku więcej skarg pocztowych niż kiedykolwiek wcześniej.

Kary pieniężne powinny wkrótce stać się możliwe

Federal Network Agency na razie nie jest w stanie wiele tutaj zdziałać – w ostatecznym rozrachunku może jedynie kiwnąć ostrzegawczo palcem i wezwać żółtego giganta do poprawy. W wyniku reformy prawa pocztowego władza wkrótce otrzyma ostrzejszy miecz; Może wówczas nałożyć kary i grzywny, zwiększając w ten sposób presję na grupę logistyczną z Bonn.

Reforma zakłada jednak również, że poczta ma mniejszą presję czasu podczas transportu listów. Nawet teraz 80 procent wiadomości opublikowanych dzisiaj powinno dotrzeć następnego dnia roboczego. W przyszłości pierwsza obowiązkowa wartość będzie stosowana dopiero trzeciego dnia roboczego po jej opublikowaniu – wtedy trzeba będzie spełnić 95 proc. Oznacza to, że w przyszłości konsumenci będą musieli wykazać się nieco większą cierpliwością niż dotychczas.

Tylko kilka skarg w oparciu o kwotę przesyłki

Liczba reklamacji znacząco wzrosła w drugiej połowie 2022 r., kiedy w niektórych miejscach Poczty brakowało personelu. Następnie firma podjęła niezbędne działania w celu opanowania problemu. Jeśli przyjąć za kryterium liczbę skarg, nie będzie to krytyczny sukces.

Jednak odsetek reklamacji w porównaniu do całkowitego wolumenu – łącznie 15 miliardów paczek i listów w 2023 r. dla samego DHL – jest znikomy.

Prawdopodobnie rolę odgrywa również to, że możliwość złożenia skargi stała się z biegiem lat coraz bardziej znana – duża liczba może przynajmniej częściowo wynikać z faktu, że niektóre osoby nie skontaktowały się wcześniej z Federalną Agencją ds. Sieci, ponieważ nie były świadomy kanału skarg.

Odpowiedź od DHL

W odpowiedzi na dane półroczne rzecznik DHL stwierdził, że statystyki nie odzwierciedlają opinii grupy. „Wiele otrzymywanych przez nas skarg nie ma nic wspólnego z działalnością Deutsche Post”.

Przykładowo wiele opóźnień wynika z faktu, że pisma od klientów biznesowych, które nasi konkurenci wprowadzili do sieci pocztowej, docierają na pocztę dopiero ze znacznym opóźnieniem. „Jednak każda skarga to o jedną skargę za dużo i przykro nam, jeśli klienci nie są zadowoleni z naszych usług”.

Konsumenci mogą nie tylko skontaktować się z agencją sieciową, ale także bezpośrednio skontaktować się z DHL. Rzecznik firmy poinformował, że w maju i czerwcu do jego firmy wpłynęło więcej skarg niż wcześniej. Czasami podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego występowała nieoczekiwanie duża liczba przesyłek paczek i duża liczba przesyłek pocztowych, co skutkowało opóźnieniami. W niektórych miejscach wielu pracowników zachorowało, co czasami również spowalniało działalność.

READ  Komentarz: Kto tu pracuje inaczej?
Continue Reading

Economy

Sarrazin: W ten sposób budżet federalny znów staje się zdrowy

Published

on

W latach 2002-2009 podciął budżet Berlina i uratował miasto przed ruiną. Były senator finansów socjaldemokratów, następnie bankier federalny i dziennikarz Thilo Sarrazin opowiada o tym, jak zrestrukturyzować budżet federalny

Zdaniem byłego berlińskiego senatora ds. finansów Thilo Sarrazina, początkowe pytanie w przypadku jakiejkolwiek restrukturyzacji finansów państwa brzmi: „Gdzie nie są pokrywane niezbędne wydatki, a gdzie wydatki niepotrzebne?”

Brakuje środków na obronę narodową i infrastrukturę. Co roku do armii niemieckiej powinno wpływać 40 miliardów euro, na autostrady od pięciu do sześciu miliardów euro, a kolejne pięć miliardów do Deutsche Bahn.

Dodatkowe wydatki należy zaoszczędzić gdzie indziej. Tutaj Sarrazin proponuje: zmniejszenie funduszy obywateli i umożliwienie mniejszej liczbie beneficjentów składek – oszczędność 30 miliardów euro. Obetnij pomoc rozwojową, ponieważ jest „w dużej mierze niepotrzebna lub nawet szkodliwa dla odbiorców”: kolejne dwanaście miliardów.

Dodatkowe pięć miliardów można by zaoszczędzić, gdyby wyeliminowano wydatki pozadyplomatyczne w Departamencie Stanu – na przykład prezenty wręczane przez minister spraw zagranicznych Annalenę Baerbock podczas jej podróży; Powstało tu swego rodzaju drugie Ministerstwo Pomocy Rozwojowej.

Bariera konfliktu dla rodziny

„Lukę między rozumem a nonsensem wypełnia się pastą państwową”.

„Jeśli teraz zwolnicie sześciu z siedmiu ministrów stanu Roberta Habecka, aby poprawić jakość jego pracy, a następnie zaczniecie tam ponownie pracować i zmniejszycie liczbę urzędników państwowych, zaoszczędzicie jeszcze kilkaset milionów” – szacuje Sarrazin. Ministerstwo Gospodarki.

Bo to nie tylko przyciągnęło uwagę ministrów stanu z lobby klimatycznego, ale także spowodowało wysokie koszty doradztwa. „Myśląc samodzielnie i korzystając z wiedzy urzędników ministerstwa, jakość wszystkich decyzji ulegnie poprawie, a na głowy decydentów wiać zupełnie inne wiatry. Umożliwiłoby to nowe, nieznane oszczędności, które szacuję na kolejne 20 miliardów euro.

„Te propozycje są w 98% poważne” – podsumowuje Sarrazin ironicznie. Uważa, że ​​obecny rząd „nie ma pomysłów ani woli politycznej, aby przeprowadzić niezbędną reorganizację”.

READ  Komentarz: Kto tu pracuje inaczej?

Można by pomyśleć, że Christian Lindner i FDP to partnerzy koalicji w rządzie, którzy chcą i potrafią wdrożyć oszczędności. Zamiast jednak wyznaczać cele w zakresie oszczędności, Lindner wysłał okólniki do swoich kolegów z gabinetu, prosząc ich o sugestie. „żart!” Komentarz Sarrazina. Minister, który nie chce oszczędzać, „zaproponuje dokładnie te rzeczy, które są politycznie kontrowersyjne lub niemożliwe do zrealizowania”. Podważałoby to wysiłki oszczędnościowe.

„Nigdy nie udało się przekonać ministra, aby zaoszczędził pieniądze, przekonując go”. Ponieważ „kwestie przywództwa są także kwestiami władzy”, celem kanclerza jest jedynie utrzymanie się przy władzy do końca kadencji. Oszczędzanie nie pomaga. Rada Sarrazina: Schulz będzie musiał sporządzić z Lindnerem listę oszczędności i jej przestrzegać.

Wydany 27 sierpnia:
Thilo Sarrazin, Niemcy są na złej drodze Dokąd zmierza nasz kraj? LMV, twarda oprawa z obwolutą, 288 stron, 26,00 €.
Zamów już teraz w przedsprzedaży w sklepie TE!!!


Kupując w sklepie TE, wspierasz niezależne dziennikarstwo Tichys Insight! Dziękuję bardzo za to!!>>>

Continue Reading

Trending