Dziś rano usłyszeliśmy tę wiadomość: powodem, dla którego Harrison Barnes opuścił mecz z Philly, była drzemka. Według doniesień zawodnik Spurs obudził się z dziwnym bólem w lewej kostce. W rezultacie Mitch Johnson postanowił uśpić go. Po raz pierwszy od 2021 roku Harrison Barnes opuścił mecz.
Skrzydłowy San Antonio Spurs Harrison Barnes musiał wycofać się z wtorkowego meczu z Sixers. Jest to wydarzenie, gdyż ta nieobecność zakończyła imponującą serię 364 kolejnych meczów rozegranych w NBA. Barnes nie opuścił ani jednego meczu od… 2021 roku.
Tę niezwyciężoność, tę prawidłowość na podłogach przerwała… drzemka. Tak, dobrze to przeczytałeś. Nie przez wątpliwy upadek czy zablokowaną kostkę w akcji, ale zwykłą drzemkę przed meczem.
35 postów tutaj, więc w pełni zgłaszam, że jest okropnie 😭😭😭😭😭😭😭 https://t.co/6SdliofcX2
— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 5 marca 2026 r
Cóż, w rzeczywistości jest to nieco bardziej skomplikowane. To nie bogowie drzemki postanowili ukarać Barnesa za zasypianie. Według Associated Press skrzydłowy San Antonio Spurs obudził się po drzemce przed meczem z bólem lewej kostki. 33-letni weteran zaraz po przebudzeniu zgłosił dyskomfort personelowi medycznemu… i ostatecznie został wycofany z meczu.
Ale w jaki sposób drzemka może to spowodować?
Zdaniem Bluetens, francuskiego start-upu specjalizującego się w technologiach medycznych i sportowych: Nie wiemy więc, czy to był powód, ani w jakiej pozycji spał nasz stary, dobry HB. Ale jedno może wydawać się oczywiste: dziadek nie ma już 20 lat i być może był po prostu ofiarą swojego ciała i swojego wieku…
Ciąg dalszy. Jedno jest pewne, Barnes został już ogłoszony „odpadnięty” na następne spotkanie Spurs. Miejmy nadzieję, że w ciągu najbliższych kilku godzin będziemy mieli lepsze wieści.