Suns zdecydowali się zatrzymać swojego agenta chaosu. Według Shamsa Charanii Dillon Brooks i Phoenix osiągnęli porozumienie w sprawie trzyletniego, w pełni gwarantowanego przedłużenia o wartości 73 milionów dolarów, które zapewni skrzydłowemu cały sezon 2029–2030.
Dillon Brooks zostaje w Phoenix na 3 lata i będzie otrzymywał średnio 24 miliony za sezon!
Przybywając do Arizony zeszłego lata w ramach transakcji wysyłającej Kevina Duranta do Houston, Brooks szybko odnalazł swoje miejsce w nowej tożsamości Suns. Pod rozkazami Jordana Otta stał się jednym z symboli drużyny, która była bardziej fizyczna, bardziej agresywna, a przede wszystkim znacznie mniej przyjemna w starciu z rywalami. Krótko mówiąc, dokładnie taką rolę, jaką kocha.
Napastnik Phoenix Suns, Dillon Brooks, zgodził się na przedłużenie kontraktu o trzy lata za 73 miliony dolarów do lat 2029–2030, powiedział ESPN Mike George z Klutch Sports. Brooks stał się kluczową częścią dwustronnej, twardej kultury Suns pod wodzą Jordana Otta i podpisał nową, gwarantowaną długoterminową umowę. pic.twitter.com/loV1DWs2z5
— Shams Charania (@ShamsCharania) 6 sierpnia 2026 r
A to rozszerzenie nagradza „Niegrzecznego” (jak lubi siebie nazywać) długim sezonem. Brooks zanotował najlepsze statystyki w swojej karierze ze średnią 20,2 punktu, co jest rekordem życiowym wynoszącym 40 punktów w meczu, ale także rekordami liczby meczów na poziomie 20, 25 i 30 punktów. Zatem facet, który był najbardziej znany z irytowania wszystkich, wie również, jak zdobywać kosze.
Dlatego Phoenix liczy na kontynuację po niespodziewanym sezonie zakończonym kwalifikacjami do play-offów. The Suns przedłużyli także kontrakt z Collinem Gillespiem, Markiem Williamsem i Jordanem Goodwinem, dodając do swojej rotacji Milesa Bridgesa i Luke’a Kennarda.
Suns są w dobrej formie i nie zamierzają na tym poprzestać! Zatem stary, dobry Dillon pozostaje na pustyni, a my nadal będziemy go nienawidzić (lub kochać, jeśli jesteśmy fanami Suns). Będzie nadal robił dokładnie to, co kocha: prowokować, zaciekle bronić się i bić swoje rekordy, jeśli tylko będzie mógł. A jeśli odłożymy na bok charakter gościa (który od czasu do czasu potrafi być dobry w szatni), ostatecznie podsumowuje się to całkiem nieźle!