Gotowe! Najbardziej „Ben Simmoneskowa” franczyza podpisuje kontrakt z najbardziej „królewskim” graczem na rok i 3,5 miliona dolarów. Mały kontrakt dla Bena Simmonsa, który nie jest już zakładem, ale w równym stopniu miejscem pełnym pomysłowości, co weteran, który ożywi szatnię i wędkarskie imprezy lokalnych stowarzyszeń miłośników morskiej przyrody.
Minęło prawie półtora roku, odkąd Ben Simmons ostatni raz stanął na parkiecie w NBA. To był 13 kwietnia 2025 roku, mecz Clippers. Z ? Gracz zaczął łowić bardzo intensywnie, wyczynowo. Najwyraźniej utrzymywał formę, co spodobało się drużynie Kings i skłoniło ją do podpisania (jedynego) 30-latka rocznego kontraktu za 3,5 miliona dolarów. To jego czwarty klub w karierze, po Sixers, Nets i Clippers.
🚨 BEN SIMMONS DO Sacramento Kings!!! https://t.co/po9ELHZ1U3
— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 4 września 2026 r
Kolejna próba zrobienia trwałej dziury w NBA? Może nie, ale raczej doświadczenie, które trzeba przeżywać dzień po dniu, ponieważ takie jest credo tej zabawnej organizacji, zatrudniającej pracowników, którzy tak naprawdę nie wiedzą, dokąd zmierzają pod względem sportowym, którzy mają ciekawych młodych ludzi, ale także duże i kłopotliwe kontrakty.
Oczywiście Simmons nie przychodzi tylko po to, żeby stworzyć nastrój. Dobra jakość podań, obrońca, który siebie szanuje, a to w zupełności wystarczy dla drużyny, od której nie oczekujemy ani zbyt niskiego, ani zbyt wysokiego poziomu. W miękkim żołądku, ale dolny brzuch miękki. Pomiędzy chmielem z 1664 r. a częścią quiche Lorraine, która nie była tak naprawdę konieczna, ale zbyt dobra, aby ją pominąć.