Jeremy Sochan znalazł zespół! Mistrz NBA z Knicks zeszłej wiosny, ale w bardzo dyskretnej roli, polski skrzydłowy podpisał kontrakt na sezon z Blazers. Minimalny kontrakt na kwotę około 2,5 miliona dolarów, który przede wszystkim wygląda na ogromną operację podwyżki dla gracza, którego rating spadł w szalonym tempie.
Był czas, gdy Jeremy Sochan był ucieleśnieniem przyszłości Spurs. Wybrany na dziewiątym miejscu w drafcie 2022 Polak był postrzegany jako potencjalny długoterminowy starter, do tego stopnia, że wyobrażał sobie przedłużenie, które mogłoby przekroczyć 80 milionów dolarów.
Cztery lata później sytuacja całkowicie się zmieniła. Pomiędzy zmianami w projekcie w San Antonio, jego odejściem w trakcie sezonu, a następnie prawie nieistniejącą rolą w koronacji Knicks (gdzie jego jedynym najważniejszym wydarzeniem było zorganizowanie „wspólnej” uroczystości z Joshem Hartem), Sochan podpisał minimalny kontrakt w Oregonie, aby utrzymać nogę w lidze.
Wolny napastnik Jeremy Sochan zgodził się na roczny kontrakt z Portland Trail Blazers, powiedział ESPN agent Deirunas Visockas z Gersh Sports. Sochan, który w swoim piątym sezonie w NBA notował średnio 9,9 punktu, 5,4 zbiórki i 2,5 asysty, zakończył sezon 2025/26 na… pic.twitter.com/36ZK4Xhd3f
— Shams Charania (@ShamsCharania) 1 sierpnia 2026 r
Do Portland wniesie to, co wyrobiło mu reputację od debiutu: wszechstronność w defensywie, energię i umiejętność obrony na kilku pozycjach. Blazers z pewnością nie będą liczyli na to, że ukarze trzy punkty (nigdy nie wiadomo), ale zagęści rotację skrzydłowych, którym brakowało rozmiaru i intensywności.
Mając zaledwie 23 lata, nie ma nic straconego. Ten sezon wydaje się być dobrą, ostatnią szansą na udowodnienie swojej wartości dla Sochanu. Cel: odzyskać obowiązki, pokazać, że może ponownie stać się prawdziwym zawodnikiem rotacyjnym i odbudować karierę, która jeszcze kilka lat temu wydawała się skazana na zupełnie inne przeznaczenie (witamy w NBA…)!