Co by było, gdyby Spurs zajęli stanowisko w sprawie LeBrona Jamesa?

Od czasu ogłoszenia LeBrona Jamesa wskazującego na odejście z Lakers świat NBA zastanawia się, w jakim zespole Król rozegra swój 24. sezon w NBA. Co by było, gdyby Spurs mieli szansę zagrać?

Kiedy wczoraj dowiedzieliśmy się, że James nie będzie już nosił koszulki Lakers, od razu zaczęliśmy go sobie wyobrażać w koszulce Golden State, Cleveland czy Miami. Te trzy drużyny rzeczywiście wydają się najbardziej prawdopodobnymi kierunkami podróży Króla, ten jednak nie chce zamykać żadnych drzwi.

Według informatora Dave’a McMenamina (), James wysłał swojego agenta Richa Paula z misją przedstawienia mu jak największej liczby opcji:

„LeBron James poprosił Richa Paula, aby skontaktował się ze wszystkimi drużynami w lidze, które chciałyby go pozyskać, i poinformował go o różnych dostępnych opcjach, aby mógł podjąć decyzję. » – @mcten (ESPN)

👀👀 pic.twitter.com/g6nK0PbtYL

— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 30 czerwca 2026 r

Wśród tych opcji jest jedna, która ma duży sens: Spurs.

Będąc zaledwie finalistą NBA, skład Victora Wembanyamy dałby LeBronowi Jamesowi realną szansę na zdobycie piątego tytułu mistrzowskiego w wieku 42 lat, co stanowi jeden z jego głównych celów na koniec kariery. I to dobrze, ponieważ San Antonio szczególnie szuka mocnego napastnika, który wzmocniłby swój skład. Lubimy Ruiego Hachimurę, Tobiasa Harrisa, a nawet Johna Collinsa, którzy interesują się Spurs, ale przybycie LeBrona nadal byłoby o wiele bardziej atrakcyjne.

Z finansowego punktu widzenia franczyza z Teksasu ma pełny wyjątek na średnim poziomie i wynosi 15 milionów dolarów. To prawdopodobnie najwyższa kwota, jaką LeBron otrzyma tego lata jako wolny agent na rynku (poza podpisaniem umowy, co jest mało prawdopodobne), ponieważ dał do zrozumienia, że ​​„pieniądze nie były dla niego priorytetem” na tym etapie swojej kariery. Wystarczająco, aby ustawić Spurs na pliku.

Jeśli chodzi o czystą grę, James mógłby wnieść swoje wszechstronne doświadczenie w grach i mistrzostwach do zespołu pełnego młodych talentów, z fenomenem pokoleniowym, takim jak Wemby, a także jego porucznicy Stephon Castle i Dylan Harper. Również dzięki obecności De’Aarona Foxa LeBron mógłby uratować się w ofensywie i w pełni wykorzystać swój koszykarski IQ, aby wzmocnić kolektyw (zwłaszcza poprzez serwowanie Victorowi) i ważyć zarówno z piłką, jak i bez niej, trochę jak to zrobił w kolorze trzeciej opcji w Lakers. Po drugiej stronie boiska byłby częścią jednej z trzech najlepszych defensyw NBA, zbudowanej na najlepszym ochraniaczu obręczy na świecie. Luksus, gdy masz pod nogami ponad 40 mioteł i 23 pory roku.

Wreszcie, jeśli chodzi o opowiadanie historii, ponieważ wiemy, że to wiele znaczy dla Jamesa, przyjazd do San Antonio umożliwi idealne przekazanie pochodni pomiędzy starą twarzą NBA a nową, czyli Victorem Wembanyamą. LeBron mógłby w ten sposób towarzyszyć Wemby’emu w jego dążeniu do szczytów i pomóc mu pokonać ostateczną przeszkodę. Ponadto znamy sympatię króla do legendy Gregga Popovicha, a także miejsce Spurs w karierze LeBrona. James trzykrotnie zmierzył się z San Antonio w finałach NBA: pierwszy raz w 2007 roku, gdzie wyciągnął dobrą lekcję, drugi w 2013 w kultowej serii i trzeci w 2014, kiedy Spurs upokorzyli Miami i popchnęli LeBrona do powrotu do Cleveland.

Podsumowując: niezła fabuła, dobra koszykarska kondycja, przyzwoita pensja, szansa na grę o tytuł i prawdziwe zapotrzebowanie w Spurs. Wystarczy powiedzieć, że wszystkie pola są zaznaczone.

Wyobraź sobie. https://t.co/PzcC2Ez57o pic.twitter.com/EordezVFmk

— TrashTalk (@TrashTalk_fr) 30 czerwca 2026 r

Wszystkie pola są zaznaczone, ale istnieją inne ustawienia.

LeBron dał do zrozumienia, że ​​decyzja ta będzie oparta na tym, co czyni go „szczęśliwym”. Trudno powiedzieć, jak przełoży się to na rynek Wolnych Agencji. I nie będziemy kłamać, San Antonio jest mniej popularnym kierunkiem niż San Francisco czy Miami, czy nawet Cleveland, co stanowi doskonały sposób na opowiadanie historii. Zmusiłoby to również króla do opuszczenia Kalifornii, gdzie jego rodzina ma ugruntowaną pozycję w pobliżu Los Angeles, i udania się do Teksasu. Nie jestem pewien, czy naprawdę ma to w planach.

Wszystko po to, by powiedzieć, że Spurs mają przed sobą dużą kartę do rozegrania, ale nie są faworytami, jeśli naprawdę chcą dołączyć do wyścigu o LeBrona (co jest – żeby było jasne – niepewne, którzy mogliby postawić na ciągłość, a nie duży ruch).

W nadchodzących dniach powinniśmy dowiedzieć się więcej o prawdziwych motywacjach króla.